– Jak to możliwe, że wyjeżdżając do pobliskich Czech czy Niemiec bez problemu oddaje się szkło, a u nas nie? W Polsce został wprowadzony niewydolny system kaucyjny bez szkła jednorazowego. To jest sprawa dla organów ścigania – mówi wprost Hubert Pietrzak z portalu Czasnajure.pl, który od lat sprząta Częstochowę i okolice w ramach projektu #JurabezPlastiku.
Dodaje: – Czasem trzeba zejść niżej, żeby zobaczyć, jak wygląda prawda. My to robimy podczas akcji sprzątania i mamy prawo krytykować decydentów, choćby dlatego, że sprzątamy po innych śmieci – podkreśla Hubert Pietrzak.
Małpki i butelki po piwie wciąż zalegają w przestrzeni
Wakacje, czas zwiększonej konsumpcji napojów na łonie natury to prawdziwy test dla systemu kaucyjnego. W trakcie pierwszych 10 miesięcy jego funkcjonowania zebrano około 2,3 mld opakowań – i – jak przyznają osoby sprzątające lasy i rzeki – wyraźnie zmalała ilość porzucanych plastikowych butelek oraz puszek. Problemem pozostaje jednak szkło jednorazowe, zwłaszcza opakowania po alkoholu. To one dziś dominują w lasach, nad jeziorami i na szlakach turystycznych.

Ministerstwo Klimatu i Środowiska planuje rozszerzenie systemu kaucyjnego o szkło jednorazowe, w tym tzw. „małpki”. Proces legislacyjny, jak donosi resort, chce uruchomić jesienią tego roku.
Nad brakiem szkła jednorazowego w polskim systemie kaucyjnym ubolewa także Piotr Pałgan z Grupy Elanex, który regularnie angażuje się we wspomniane akcje sprzątania.
– Z perspektywy osoby, która się w to włącza, uważam, że system kaucyjny jest jak najbardziej wskazany i potrzebny. Widzę, że dzięki niemu plastikowych butelek i metalowych puszek jest zdecydowanie mniej. Oczywiście część osób nie zanosi opakowań do punktów zwrotu. Wtedy często ktoś inny je zbierze i zaniesie do zwrotomatu. Liczy się to, że system działa.
Piotr Pałgan chwali rozwiązania węgierskiego odbioru opakowań kaucyjnych. – Jeżdżą tam specjalne samochody, które odbierają butelki i puszki między innymi z restauracji – mówi i sugeruje, że mogłoby to tak funkcjonować również w Polsce.
– Czekamy więc na wprowadzenie systemu kaucyjnego również dla butelek szklanych, a zwłaszcza tych po alkoholu – dodaje.
Porusza zagadnienie standaryzowania butelek, które byłoby łatwiej zbierać i przetwarzać, gdyby były ujednolicone. – Uważam, że powinniśmy wrócić do sprawdzonych metod i tego, co działa. W czasach PRL-u oddawanie butelek było czymś zupełnie normalnym, powszechnym.

Jura bez Plastiku pokazuje problem, jak w soczewce
Podczas tegorocznej akcji Częstochowskiego Alarmu Smogowego posprzątano częstochowskie „Sprzątamy Bulwary nad Wartą” w sposób hybrydowy – pieszo i na kajakach. Blisko 50 wolontariuszy zebrało około 800 kg odpadów i nie przeszkodziły im w tym trudne warunki atmosferyczne. Partnerami byli Grupa Elanex, Politechnika Częstochowska, SARP Częstochowa i Fundacja Rething.
Warto dodać, że było to już 17 takie sprzątanie.
– Jeżeli popatrzymy na to, co zbieramy, to są to głównie butelki szklane, tzw. małpki. Tego jest najwięcej – mówił w czasie akcji dr hab. inż. Jurand Bień, dziekan Wydziału Infrastruktury i Środowiska Politechniki Częstochowskiej.
Zgodził się z tym Piotr Pałgan, przyznając, że standardowo wolontariusze zbierają najwięcej szkła.
– Apelujemy do decydentów, żeby wprowadzili poprawkę do ustawy i żeby, jak ma to miejsce w cywilizowanych krajach, również szkło było objęte systemem kaucyjnym – powiedział.
– Największą słabością systemu kaucyjnego pozostaje wciąż szkło jednorazowe. To butelki szklane dominują dziś wśród porzucanych opakowań, bo jako jedyne nie zostało objęte tym samym mechanizmem, który ograniczył zaśmiecanie plastikiem i puszkami. Rozszerzenie systemu o szkło jednorazowe jest koniecznym dokończeniem reformy – komentuje Paweł Pomian, wiceprezes Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA.

Za sprzątanie płacimy wszyscy
– Śmieci w lasach cały czas są trapiącym nas problemem, z którym nieustająco walczymy – zarówno poprzez uprzątnie ich z lasu, jak również poprzez uświadamianie społeczeństwa – mówi Regina Klimaszewska, rzeczniczka prasowa Lasów Państwowych.
Jak wylicza, przez cały rok 2025 zebrano z polskich lasów odpady o objętości 74,7 tys. m3, co było wydatkiem w wysokości ponad 30 mln zł. – Objętość tą można porównać do 833 wypełnionych śmieciami tirów, a koszt do zakupu 44 w pełni wyposażonych karetek pogotowia ratunkowego – wylicza rzeczniczka.
Również leśnik zauważa ten problem. Artur Mazur, zastępca nadleśniczego ds. ochrony przyrody, stanu posiadania i komunikacji społecznej z Nadleśnictwa Kozienice, mówi, z jak dużymi problemami wiąże się zaśmiecenie lasów.
– Byłoby bardzo dobrze, gdyby do systemu kaucyjnego weszły też butelki szklane jednorazowe, w tym malutkie butelki na alkohol, których mamy tu mnóstwo. Wtedy takich śmieci już by nie przybywało, a pewnie nawet zaczęłyby znikać, dzięki kaucji – tłumaczy.
– Czasem trzeba zejść niżej, żeby zobaczyć, jak wygląda prawda. My to robimy podczas akcji sprzątania i mamy prawo krytykować decydentów, choćby dlatego, że sprzątamy po innych śmieci – podkreśla Pietrzak.
Automatów nadal jest zbyt mało
Choć automatów przybywa, wciąż nie każdy ma łatwy dostęp do zwrotu opakowań. Dziś problem mają zwłaszcza mieszkańcy małych miejscowości, w których brakuje automatów do zwrotu.
Przypomnijmy, że najmniejsze sklepy nie mają obowiązku przyjmowania opakowań – niestety – chętnie z tego korzystają.
– Jeżeli ktoś kupuje napój w plastikowej butelce w małym sklepie, a później nie ma gdzie jej zwrócić, to jest to dla niego realna niedogodność. W efekcie ludzie zaczynają jeździć do supermarketów, gdzie mogą oddać opakowania. To z kolei działa na niekorzyść małych sprzedawców. Dlatego uważam, że również oni powinni jak najszerzej włączać się w system kaucyjny. Ci, którzy nie uczestniczą w systemie, mogą w konsekwencji szkodzić własnemu biznesowi – zauważa Pałgan.
Dodaje, że Polacy wciąż na porządku dziennym zaśmiecają otoczenie. Co ciekawe, szklane butelki irytują ich to prawie tak samo, jak psie odchody. Badanie przeprowadzone na zlecenie EKO-UNII na przełomie tegorocznej zimy i przedwiośnia, unaocznia to zjawisko. Analiza „Śnieg stopniał, śmieci zostały. Co najbardziej irytuje Polaków?” wykazała, że aż 60 proc. respondentów najbardziej narzeka na szklane butelki, jako odpady najmocniej widoczne tuż po roztopach.
Dowody znajdują się same. Wystarczy zobaczyć, ile śmieci zalega w lasach, nad rzekami czy w parkach. A przecież możemy to zmienić. Potrzebujemy zarówno dobrych systemowych rozwiązań, jak i większej dyscypliny każdego z nas. Warto spojrzeć na Skandynawię i inne kraje, które pokazują, że można skutecznie łączyć odpowiedzialność mieszkańców z dobrze zorganizowanym systemem odbioru i odzysku odpadów.
Od razu nasuwa się skojarzenie ze słowami przeciwników systemu kaucyjnego, którzy grzmią, że „zrobiono z nas naród śmieciarzy”.
– Jesteśmy narodem śmieciarzy, bo śmiecimy nad rzekami, w lasach, w parkach i innych miejscach wypoczynku – kwituje Pałgan.


Dodaj komentarz