W centrum Częstochowy są budynki, w których zima nadal oznacza walkę z chłodem, wilgocią i wysokimi kosztami ogrzewania. Mieszkańcy komunalnych kamienic przy ul. Krakowskiej od lat czekają na termomodernizację i podłączenie do miejskiej sieci ciepłowniczej. Dwa lata temu pojawiła się nadzieja. Miasto, ZGM „TBS” i Fortum podpisały list intencyjny. Dziś mieszkańcy nadal nie wiedzą, kiedy obietnica zostanie zrealizowana.
Latem okolica wygląda zupełnie inaczej. Zielone otoczenie, cisza i zabytkowe budynki dawnego osiedla robotniczego mogą sprawiać wrażenie spokojnego miejsca do życia.
Problemy zaczynają się wczesną jesienią. Kiedy temperatura spada, mieszkańcy muszą uruchamiać piece, kupować opał albo korzystać z ogrzewania elektrycznego. Dla wielu osób, w tym seniorów, oznacza to nie tylko dodatkowe wydatki, ale również codzienny wysiłek związany z przynoszeniem ciężkiego opału.
Najtrudniej sytuacja wygląda w kilku miejskich budynkach przy ul. Krakowskiej.
Słowa na wiatr
W marcu 2024 roku Częstochowa, Zakład Gospodarki Mieszkaniowej „TBS” oraz Fortum podpisały list intencyjny dotyczący podłączenia budynków mieszkalnych i szkoły w rejonie Krakowskiej 80 do sieci ciepłowniczej.
Mieszkańcy potraktowali to jako realną szansę na zmianę. W tym samym czasie w okolicy prowadzono duże prace drogowe. Dla lokatorów był to naturalny moment, aby przy okazji wykonać również niezbędną infrastrukturę.
Minęły jednak kolejne miesiące, a mieszkańcy nadal nie mają pewności, czy inwestycja zostanie zrealizowana. Dla mieszkańców brzmi to jak kolejne przesunięcie w czasie.
Jak jest bardzo zimno to dzieci mieszkają u swojej cioci
Jedną z osób, która szczególnie mocno odczuwa skutki problemu, jest rodzina pana Mateusza.
W 2025 roku opowiadał mediom, że zimą jego małe dzieci muszą czasowo mieszkać u cioci, ponieważ w mieszkaniu jest zbyt zimno. Problemem są również wilgoć, nieszczelności i pogarszający się stan budynku.
Rok później sytuacja nadal jest trudna. Rodzina została przeniesiona do innego lokalu komunalnego, ale – jak relacjonuje mieszkaniec – zamiast rozwiązania problemów pojawiły się kolejne. W mieszkaniu jest zimno, ciepło ucieka przez nieszczelności, a ogrzewanie pelletem generuje wysokie koszty.
W przypadku osób, które mają dzieci, seniorów czy osoby z niepełnosprawnościami, nie jest to wyłącznie kwestia komfortu, ale podstawowych warunków do życia.
Stare mury, nowe problemy
Budynki przy Krakowskiej mają ponad sto lat. Powstały pod koniec XIX wieku jako domy dla pracowników przędzalni. Dziś są częścią miejskiego zasobu mieszkaniowego. Ich historyczna wartość jest duża, ale stan techniczny pozostawia wiele do życzenia.
Badania termowizyjne przeprowadzone przez Częstochowski Alarm Smogowy i Kłobucki Alarm Smogowy wskazywały na znaczne straty ciepła, szczególnie w miejscach, gdzie budynki nie zostały poddane termomodernizacji. Problemem są również stare i nieszczelne okna.
W efekcie mieszkańcy ogrzewają nie tylko swoje mieszkania, ale także mury, przez które ciepło szybko ucieka. To sprawia, że nawet zakup opału nie gwarantuje odpowiedniej temperatury.
W kamienicach mieszka wiele osób starszych. Dla nich konieczność ogrzewania mieszkania drewnem lub węglem oznacza znacznie więcej niż sam koszt opału. Trzeba go kupić, przynieść, przechowywać, rozpalić w piecu, a później wynosić popiół.
Pani Anna Walaszczyk, która od urodzenia mieszka przy Krakowskiej i od lat angażuje się w sprawę poprawy warunków na osiedlu, sama korzysta z pieca typu koza. Awaryjnie dogrzewa mieszkanie prądem, ale wysokie rachunki sprawiają, że nie jest to rozwiązanie na stałe. W 2023 roku za samą energię elektryczną zapłaciła około 5 tys. zł.
Jej obawy dotyczą również przyszłości. Dziś jeszcze może poradzić sobie z opałem. Ale co będzie za kilka lat, kiedy zabraknie jej sił?
Mieszkańcy nie mogą sami rozwiązać problemu
Największym paradoksem tej sytuacji jest to, że lokatorzy mają bardzo ograniczone możliwości działania.
Nie są właścicielami budynków. Nie mogą samodzielnie przeprowadzić termomodernizacji, wymienić źródła ogrzewania ani podłączyć kamienic do sieci.
Jednocześnie to oni ponoszą konsekwencje braku takich inwestycji.
W 2025 roku w miejskich zasobach Częstochowy znajdowało się ponad 1,5 tys. urządzeń grzewczych wymagających wymiany, w tym źródła niespełniające obowiązujących przepisów.
To oznacza, że problem przy Krakowskiej nie jest odosobnionym przypadkiem.
Szczególne emocje mieszkańców budzi jeszcze jeden fakt. Kilkaset metrów od ich budynków znajduje się siedziba Straży Miejskiej.
Budynek Straży Miejskiej został podłączony do sieci ciepłowniczej w 2024 roku. Mieszkańcy sąsiednich kamienic nadal czekają.
W ich budynkach pozostają stare źródła ogrzewania. Wcześniej Częstochowski Alarm Smogowy wskazywał na funkcjonowanie pozaklasowych kotłów w miejskim zasobie. Organizacja zwracała uwagę na paradoks sytuacji, w której mieszkańcy są kontrolowani pod kątem sposobu ogrzewania, podczas gdy w zasobie należącym do miasta również występują przestarzałe źródła ciepła.

Problem większy niż jedna ulica
Według mieszkańców takich zaniedbanych budynków w Częstochowie może być znacznie więcej.
Sprawa Krakowskiej pokazuje więc szerszy problem miejskiego zasobu mieszkaniowego: stare budynki, wysokie straty energii, przestarzałe źródła ogrzewania i mieszkańcy, którzy często nie mają możliwości samodzielnego poprawienia sytuacji.
To także problem społeczny. Osoby o niższych dochodach trafiają do mieszkań, których utrzymanie może być droższe właśnie dlatego, że budynki są nieocieplone i nieefektywne energetycznie.
Powstaje błędne koło. Im gorszy jest stan budynku, tym więcej trzeba wydać na ogrzewanie.
Im więcej kosztuje ogrzewanie, tym trudniej mieszkańcom poradzić sobie z rachunkami. A im trudniej poradzić sobie z kosztami, tym większe staje się ryzyko ubóstwa energetycznego.
Ciepło nadal pozostaje obietnicą
Miasto podkreśla, że lokale komunalne posiadają źródła ciepła i kwestionuje stwierdzenia, że mieszkańcy pozostają bez ogrzewania. ZGM wskazuje również na kwestie techniczne związane z możliwością podłączenia kolejnych budynków do sieci. Fortum z kolei deklaruje gotowość do realizacji przyłączenia po spełnieniu wymaganych formalności.
Mieszkańcy patrzą jednak na sprawę z zupełnie innej perspektywy. Dla nich liczy się to, co dzieje się w mieszkaniu zimą. A tam nadal jest zimno.
I właśnie dlatego historia Krakowskiej nie jest narracją wyłącznie o starych kamienicach i ogrzewaniu. To opowieść o zapomnianych przez miasto ludziach, którzy od lat czekają na zmianę i coraz mniej wierzą w kolejne deklaracje.

Dodaj komentarz