Dron szuka strat ciepła. Termowizja pokazuje, którędy ucieka energia

Kamera termowizyjna pozwala zobaczyć to, czego nie widać gołym okiem. Dzięki zdjęciom z różnych stron budynku można zlokalizować nieszczelności i słabe punkty jego konstrukcji – między innymi problemy z izolacją czy dachami.

Co ważne, inspekcja nie ogranicza się wyłącznie do obrazu termowizyjnego. Dron wykonuje również zdjęcia w świetle widzialnym. Zestawienie obu obrazów może pomóc ustalić przyczynę strat ciepła. W jednym z analizowanych budynków termowizja wskazała miejsce ucieczki energii, a dodatkowe zdjęcie pozwoliło zauważyć uszkodzone dachówki.

Bo każda nieszczelność oznacza energię, za którą ktoś musi zapłacić.

Wykrycie problemu może być pierwszym krokiem do termomodernizacji, poprawy izolacji czy naprawy uszkodzonych elementów budynku. W efekcie można ograniczyć zużycie energii, obniżyć rachunki za ogrzewanie i jednocześnie zmniejszyć emisję zanieczyszczeń.

Termowizja nie ociepla budynku, ale pokazuje, gdzie warto zacząć. To właśnie na tym polega znaczenie takich pomiarów, bo zamiast zgadywać, którędy ucieka ciepło, można zobaczyć problem z góry i zaplanować konkretne działania.

Tak więc termowizja może nie tylko wykryć miejsca, przez które ucieka ciepło, ale również pokazać, czy wykonana termomodernizacja i instalacje OZE działają tak, jak powinny. Przykładem jest przedwojenny dom w jednej z południowych dzielnic Częstochowy, którego właściciele zdecydowali się na pompę ciepła i fotowoltaikę.

Dom o powierzchni około 60 m² został wcześniej ocieplony styropianem. Dopiero po poprawie izolacji właściciele zdecydowali się na pompę ciepła. Wraz z instalacją fotowoltaiczną inwestycja pozwoliła znacząco ograniczyć koszty energii. Całkowite rachunki za prąd, ogrzewanie i przygotowanie ciepłej wody spadły z około 200 zł do około 50 zł miesięcznie, a roczny koszt energii wynosił około 600 zł. 

Badanie kamerą termowizyjną pokazało jednak, że nawet dobrze ocieplony budynek może mieć miejsca, przez które ucieka energia.

Straty były widoczne między innymi przy oknach, drzwiach oraz elementach instalacji pompy ciepła. Audytor wskazał również na przewód, na którym widoczny był wyraźny spadek temperatury. Dodatkowa izolacja może w takim przypadku ograniczyć straty stosunkowo niewielkim kosztem. 

Termowizja sprawdziła także instalację fotowoltaiczną. Nie wykazała punktów przegrzewania paneli, które mogłyby świadczyć o mikropęknięciach lub problemach z instalacją.

To pokazuje, że termomodernizacja, OZE i kontrola termowizyjna mogą działać razem. Najpierw ograniczamy straty energii, później wybieramy odpowiednie źródło ogrzewania, a na końcu sprawdzamy, czy cały system działa prawidłowo.

Historia tego domu pokazuje również, że inwestycja w efektywność energetyczną może oznaczać nie tylko mniejszy wpływ na środowisko, ale również realne oszczędności w domowym budżecie. 


Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *