Zbiórka podpisów pod wnioskiem o organizację referendum w Częstochowie nadal trwa. Jak dziś informował Marcin Nocoń, pełnomocnik inicjatywy „Czas na referendum – Częstochowa 2026”, zebranie odpowiedniej ilości prawidłowych podpisów nie było proste, „jednak daliśmy radę”.
Czy referendum w Częstochowie jest pewne? Aby skutecznie uruchomić procedurę przeprowadzenia referendum, musi ją poprzeć 15900 mieszkańców, czyli 10% osób z prawem głosowania w mieście. Z informacji częstochowskiej Delegatury Krajowego Biura Wyborczego wynika, że zbieranie podpisów ruszyło 17 czerwca, a całość zebranych list referendalnych trzeba złożyć w ciągu dwóch miesięcy, to jest do 17 sierpnia.
***
AKTUALIZACJA 17.08. godz. 14:00
Z informacji przekazanych dziś przez Krzysztofa Fronia z Komitetu Referendalnego Czas na Referendum wynika, że wolontariusze zebrali łącznie 24 065 podpisów, czyli o ponad 8 tys. więcej niż wymagane minimum do ogłoszenia referendum w sprawie odwołania prezydenta Częstochowy Krzysztofa M. i Rady Miasta. Dziś ostatnie karty trafiły do Komisarza Wyborczego, który będzie weryfikował podpisy.
– Widzimy się w październiku na referendum – zapowiada Krzysztof Froń.
***
Hubert Pietrzak przekazuje 310 podpisów z zbiórki prowadzonej przez CzAS
Jak poinformowano, akcję nadal prowadzi Komitet „Czas na referendum”, który ogłosił, że do ostatniej niedzieli udało się zebrać ponad 19 000 głosów za. Dziś skorygował ten wynik, podając informację o zabraniu ponad 22 000 podpisów. Wynika to z przekazania kolejnej transzy kart referendalnych przez organizacje polityczne.
Wielu malkontentów zadawało pytania o wydźwięku: „Czy tempo zbiórki podpisów nie jest zbyt niskie, aby inicjatorzy mogli odnieść sukces?”
Warto w tym miejscu cofnąć się w czasie i spojrzeć na wyniki tejże zbiórki:
9 sierpnia – ponad 19 000,
2 sierpnia – przeszło 14 000,
26 lipca – ponad 12 500,
19 lipca – ponad 10 600,
12 lipca – ponad 9 000,
5 lipca – 7200,
28 czerwca – ponad 5100,
21 czerwca – ponad 1300 podpisów.
Jak widać, to właśnie ostatnie tygodnie przyniosły – jak to określają członkowie komitetu – bezpieczny bufor w ilości zebranych podpisów za ogłoszeniem referendum w sprawie odwołania prezydenta Krzysztofa M. i Rady Miasta.
Konferencja prasowa dotycząca zbiórki podpisów. Na dole zdjęcia torba z podpisanymi formularzami. Fot. H. Pietrzak
Jednak czy wystarczający? Czas pokaże. Czy było warto? Z pewnością tak. Działaliśmy w duchu upowszechniania oraz ochrony wolności i praw człowieka, swobód obywatelskich, a także działań wspomagających rozwój demokracji.
Pamiętajmy, że to właśnie referendum jest kluczową formą demokracji bezpośredniej, w której to mieszkańcy głosują na „tak” lub „nie” w konkretnej sprawie.
Podczas upałów szybko przekonujemy się, które miejsca w mieście zostały zaprojektowane z myślą o człowieku, a które przede wszystkim o samochodach, inwestycjach i utwardzonych powierzchniach. Beton i asfalt pochłaniają ciepło, drzewa znikają, a naturalne tereny są zabudowywane. Problem tak zwanej betonozy nie zaczyna się jednak na placu czy skwerze. Zaczyna się znacznie wcześniej, czyli już przy planowaniu miasta.
Wystarczy kilka dni wysokich temperatur, by miejskie przestrzenie zaczęły działać jak wielkie patelnie. Nagrzane chodniki, asfaltowe ulice i place oddają ciepło jeszcze długo po zachodzie słońca. Tam, gdzie brakuje drzew i roślinności, nie ma również naturalnego cienia ani możliwości zatrzymywania wody.
Miasto odczuwa skutki swoich decyzji
Dobrym przykładem jest Stary Rynek w Częstochowie. Podczas czerwcowych upałów na jego nawierzchni pojawiły się kolejne pęknięcia. Badania termowizyjne wykonane przez Częstochowski Alarm Smogowy pokazały różnice temperatur na powierzchni rynku. Zdaniem Huberta Pietrzaka z portalu Czasnajure.pl znaczenie mogły mieć zarówno niewystarczające szczeliny pomiędzy płytami, jak i różnice temperatur oraz wilgotności w pobliżu fontanny.
Problem jest jednak większy niż uszkodzona nawierzchnia jednego placu.
Zieleń pełni w mieście konkretne funkcje. Drzewa dają cień, pomagają obniżać temperaturę, zatrzymują wodę i poprawiają jakość przestrzeni, z której korzystają mieszkańcy.
Drzewa to życie. Fot. Częstochowski AS i Kłobucki AS
Dla przyrody znacznie większą wartość może mieć zróżnicowana roślinność, która pozwala rozwijać się owadom i innym organizmom.
Pojedyncze drzewa ustawione w donicach nie zastąpią istniejącego drzewostanu. Podobnie niewielki skwer nie zawsze zrekompensuje utratę większego, naturalnego terenu. Dlatego coraz większego znaczenia nabierają niewielkie parki kieszonkowe, zazielenianie ulic oraz pozostawianie fragmentów istniejącej roślinności.
Stary Rynek miał wyglądać inaczej? Architekt o tym, jak zmieniło się myślenie o zieleni
Historia zabetonowanych miejskich przestrzeni nie zawsze jest historią złych intencji. Często jest efektem decyzji podejmowanych w czasach, gdy priorytety były zupełnie inne. Dobrym przykładem jest Stary Rynek w Częstochowie.
Hubert Wąsek, architekt p.o. prezesa SARP Oddział Częstochowa, opowiada nam, jak doszło do zabetonowania Starego Rynku w Częstochowie i jak ważne są drzewa w otoczeniu człowieka.
Jak przypomina architekt zaangażowany w organizację konkursu na zagospodarowanie tego miejsca, projekt powstawał około 2015 roku. Wśród założeń konkursowych znalazły się między innymi przestrzeń dla rzeźb Jerzego Kędziory, miejsce na muzeum, część gastronomiczna oraz nawierzchnia umożliwiająca organizowanie wydarzeń.
– To był konkurs, w którym miasto miało określone wymagania. Były różne projekty i rzeczywiście pojawiały się propozycje, w których zieleni było więcej. Ostatecznie wygrała koncepcja, która najlepiej odpowiadała ówczesnym założeniom – wspomina architekt Hubert Wąsek.
Częstochowa tonie w betonie. Fot. Częstochowski AS i Kłobucki AS
Ważne jest jednak to, że nawet wtedy dwa duże rosnące tam drzewa były traktowane jako elementy, którego nie należy usuwać. Miały pozostać na miejscu.
Dziś na tę samą przestrzeń patrzymy już nieco inaczej. Klimat zmienił sposób patrzenia na miasto
– Zmienia się klimat, ale zmienia się też nasze myślenie. To, czego kiedyś nie przewidywaliśmy, dzisiaj próbujemy naprawiać. Przy kolejnych realizacjach pojawia się coraz więcej zieleni – mówi architekt.
Jego zdaniem nie oznacza to, że wcześniejsze projekty należy dziś całkowicie potępiać. Powstawały w określonym czasie, odpowiadały na konkretne potrzeby i były efektem konkursów, w których uczestniczyli również architekci i urbaniści.
Problem polega na tym, że warunki, w których funkcjonują dziś miasta, są inne niż dekadę czy kilka dekad temu. Coraz częstsze fale upałów sprawiają, że cień przestaje być wyłącznie kwestią komfortu. W centrum miasta może decydować o tym, czy dana przestrzeń nadaje się do bezpiecznego użytkowania podczas wysokich temperatur.
Architekt wspomina sytuację, której sam doświadczył podczas oprowadzania grupy młodych, zdrowych ludzi po Starym Mieście.
– Był bardzo upalny dzień, ponad 30 stopni. Kiedy przeszliśmy na Stary Rynek, młodzi ludzie niemal od razu pobiegli pod drzewa. Chcieli usiąść w cieniu, napić się wody. Większość osób szukała właśnie tych dwóch drzew. Przerwa pod drzewem trwała dość długo. Pamiętam to jak dziś.
To doświadczenie dobrze pokazuje, czego często nie widać na projektach czy wizualizacjach. Drzewo nie jest wyłącznie elementem dekoracyjnym. W upalnym mieście staje się zieloną infrastrukturą.
Daje cień, poprawia mikroklimat i wpływa na jakość powietrza. Jego znaczenie jest jeszcze większe dla osób starszych, dzieci czy osób z problemami zdrowotnymi, które znacznie gorzej znoszą wysokie temperatury.
Nie chodzi o to, żeby zrywać każdy beton
Zmiana podejścia nie oznacza jednak konieczności całkowitego rezygnowania z utwardzonych placów.
Rynek musi pełnić swoje funkcje; być miejscem spotkań, wydarzeń czy miejskich imprez. Problem pojawia się wtedy, gdy projektując taką przestrzeń, nie uwzględniamy warunków, w których będzie ona funkcjonowała za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat.
Dlatego coraz częściej wracamy do pytania, jak połączyć funkcjonalność placu z obecnością zieleni, wodą i ochroną przed przegrzewaniem.
– Nie staliśmy się jeszcze pionierami, jeśli chodzi o wprowadzanie zieleni do takich przestrzeni, ale to podejście naprawdę się zmienia. Przy kolejnych realizacjach coraz częściej widzimy, że zieleń jest potrzebna i że wcześniejsze rozwiązania trzeba czasem korygować – podkreśla architekt.
Stary Rynek w Częstochowie jest więc przykładem szerszej zmiany. To, co kilkanaście lat temu wydawało się nowoczesną i funkcjonalną przestrzenią, dziś musi być oceniane również przez pryzmat odporności miasta na upały.
„Zielone osiedle” nie zawsze znaczy pełne zieleni
Problem można zauważyć również na nowych osiedlach.
Drzewa i naturalna roślinność bywają usuwane przed rozpoczęciem budowy, a po zakończeniu inwestycji pojawiają się niewielkie trawniki, młode sadzonki i wizualizacje pokazujące dużo zieleni.
Na papierze wszystko wygląda atrakcyjnie. W rzeczywistości mieszkańcy mogą otrzymać osiedle, w którym większość powierzchni zajmują parkingi, drogi, chodniki i tarasy.
To właśnie dlatego – zdaniem ekspertów – ocena inwestycji nie powinna ograniczać się do liczby posadzonych drzew. Trzeba patrzeć również na to, ile istniejącej zieleni zostało zachowane, jak zaprojektowano przestrzeń oraz czy rośliny mają odpowiednie warunki do rozwoju.
Beton nie jest problemem sam w sobie
Całkowite usunięcie betonu z miasta nie jest ani możliwe, ani potrzebne.
Place, chodniki, drogi czy przestrzenie komunikacyjne są mieszkańcom potrzebne. Problem zaczyna się wtedy, gdy utwardzona nawierzchnia staje się rozwiązaniem stosowanym automatycznie. Również tam, gdzie można było pozostawić drzewa, wprowadzić roślinność albo stworzyć powierzchnię przepuszczalną dla wody.
Adaptacja miasta do zmian klimatu wymaga rozsądnych decyzji.
Nie zawsze trzeba budować wielki park. Czasem wystarczy niewielki skwer, szpaler drzew, odpowiednio zaprojektowana zieleń przy ulicy albo pozostawienie fragmentu naturalnej roślinności.
Takie rozwiązania mogą jednocześnie pomagać podczas upałów i ograniczać skutki gwałtownych opadów. Eksperci są zgodni w jednym: walka z betonozą nie zakończy się jedną uchwałą ani pojedynczą rewitalizacją.
Potrzebne są zmiany w planowaniu przestrzennym, lepsza ochrona terenów zielonych i korytarzy przewietrzania, a także większa świadomość osób odpowiedzialnych za miejskie inwestycje.
W centrum Częstochowy są budynki, w których zima nadal oznacza walkę z chłodem, wilgocią i wysokimi kosztami ogrzewania. Mieszkańcy komunalnych kamienic przy ul. Krakowskiej od lat czekają na termomodernizację i podłączenie do miejskiej sieci ciepłowniczej. Dwa lata temu pojawiła się nadzieja. Miasto, ZGM „TBS” i Fortum podpisały list intencyjny. Dziś mieszkańcy nadal nie wiedzą, kiedy obietnica zostanie zrealizowana.
Latem okolica wygląda zupełnie inaczej. Zielone otoczenie, cisza i zabytkowe budynki dawnego osiedla robotniczego mogą sprawiać wrażenie spokojnego miejsca do życia.
Problemy zaczynają się wczesną jesienią. Kiedy temperatura spada, mieszkańcy muszą uruchamiać piece, kupować opał albo korzystać z ogrzewania elektrycznego. Dla wielu osób, w tym seniorów, oznacza to nie tylko dodatkowe wydatki, ale również codzienny wysiłek związany z przynoszeniem ciężkiego opału.
Najtrudniej sytuacja wygląda w kilku miejskich budynkach przy ul. Krakowskiej.
Słowa na wiatr
W marcu 2024 roku Częstochowa, Zakład Gospodarki Mieszkaniowej „TBS” oraz Fortum podpisały list intencyjny dotyczący podłączenia budynków mieszkalnych i szkoły w rejonie Krakowskiej 80 do sieci ciepłowniczej.
Mieszkańcy potraktowali to jako realną szansę na zmianę. W tym samym czasie w okolicy prowadzono duże prace drogowe. Dla lokatorów był to naturalny moment, aby przy okazji wykonać również niezbędną infrastrukturę.
Minęły jednak kolejne miesiące, a mieszkańcy nadal nie mają pewności, czy inwestycja zostanie zrealizowana. Dla mieszkańców brzmi to jak kolejne przesunięcie w czasie.
Jak jest bardzo zimno to dzieci mieszkają u swojej cioci
Jedną z osób, która szczególnie mocno odczuwa skutki problemu, jest rodzina pana Mateusza.
W 2025 roku opowiadał mediom, że zimą jego małe dzieci muszą czasowo mieszkać u cioci, ponieważ w mieszkaniu jest zbyt zimno. Problemem są również wilgoć, nieszczelności i pogarszający się stan budynku.
Rok później sytuacja nadal jest trudna. Rodzina została przeniesiona do innego lokalu komunalnego, ale – jak relacjonuje mieszkaniec – zamiast rozwiązania problemów pojawiły się kolejne. W mieszkaniu jest zimno, ciepło ucieka przez nieszczelności, a ogrzewanie pelletem generuje wysokie koszty.
W przypadku osób, które mają dzieci, seniorów czy osoby z niepełnosprawnościami, nie jest to wyłącznie kwestia komfortu, ale podstawowych warunków do życia.
Stare mury, nowe problemy
Budynki przy Krakowskiej mają ponad sto lat. Powstały pod koniec XIX wieku jako domy dla pracowników przędzalni. Dziś są częścią miejskiego zasobu mieszkaniowego. Ich historyczna wartość jest duża, ale stan techniczny pozostawia wiele do życzenia.
Badania termowizyjne przeprowadzone przez Częstochowski Alarm Smogowy i Kłobucki Alarm Smogowy wskazywały na znaczne straty ciepła, szczególnie w miejscach, gdzie budynki nie zostały poddane termomodernizacji. Problemem są również stare i nieszczelne okna.
W efekcie mieszkańcy ogrzewają nie tylko swoje mieszkania, ale także mury, przez które ciepło szybko ucieka.To sprawia, że nawet zakup opału nie gwarantuje odpowiedniej temperatury.
W kamienicach mieszka wiele osób starszych. Dla nich konieczność ogrzewania mieszkania drewnem lub węglem oznacza znacznie więcej niż sam koszt opału. Trzeba go kupić, przynieść, przechowywać, rozpalić w piecu, a później wynosić popiół.
Pani Anna Walaszczyk, która od urodzenia mieszka przy Krakowskiej i od lat angażuje się w sprawę poprawy warunków na osiedlu, sama korzysta z pieca typu koza. Awaryjnie dogrzewa mieszkanie prądem, ale wysokie rachunki sprawiają, że nie jest to rozwiązanie na stałe. W 2023 roku za samą energię elektryczną zapłaciła około 5 tys. zł.
Jej obawy dotyczą również przyszłości. Dziś jeszcze może poradzić sobie z opałem. Ale co będzie za kilka lat, kiedy zabraknie jej sił?
Mieszkańcy nie mogą sami rozwiązać problemu
Największym paradoksem tej sytuacji jest to, że lokatorzy mają bardzo ograniczone możliwości działania.
Nie są właścicielami budynków. Nie mogą samodzielnie przeprowadzić termomodernizacji, wymienić źródła ogrzewania ani podłączyć kamienic do sieci.
Jednocześnie to oni ponoszą konsekwencje braku takich inwestycji.
W 2025 roku w miejskich zasobach Częstochowy znajdowało się ponad 1,5 tys. urządzeń grzewczych wymagających wymiany, w tym źródła niespełniające obowiązujących przepisów.
To oznacza, że problem przy Krakowskiej nie jest odosobnionym przypadkiem.
Szczególne emocje mieszkańców budzi jeszcze jeden fakt. Kilkaset metrów od ich budynków znajduje się siedziba Straży Miejskiej.
Budynek Straży Miejskiej został podłączony do sieci ciepłowniczej w 2024 roku. Mieszkańcy sąsiednich kamienic nadal czekają.
W ich budynkach pozostają stare źródła ogrzewania. Wcześniej Częstochowski Alarm Smogowy wskazywał na funkcjonowanie pozaklasowych kotłów w miejskim zasobie. Organizacja zwracała uwagę na paradoks sytuacji, w której mieszkańcy są kontrolowani pod kątem sposobu ogrzewania, podczas gdy w zasobie należącym do miasta również występują przestarzałe źródła ciepła.
Fot. CzAS
Problem większy niż jedna ulica
Według mieszkańców takich zaniedbanych budynków w Częstochowie może być znacznie więcej.
Sprawa Krakowskiej pokazuje więc szerszy problem miejskiego zasobu mieszkaniowego: stare budynki, wysokie straty energii, przestarzałe źródła ogrzewania i mieszkańcy, którzy często nie mają możliwości samodzielnego poprawienia sytuacji.
To także problem społeczny. Osoby o niższych dochodach trafiają do mieszkań, których utrzymanie może być droższe właśnie dlatego, że budynki są nieocieplone i nieefektywne energetycznie.
Powstaje błędne koło. Im gorszy jest stan budynku, tym więcej trzeba wydać na ogrzewanie.
Im więcej kosztuje ogrzewanie, tym trudniej mieszkańcom poradzić sobie z rachunkami. A im trudniej poradzić sobie z kosztami, tym większe staje się ryzyko ubóstwa energetycznego.
Ciepło nadal pozostaje obietnicą
Miasto podkreśla, że lokale komunalne posiadają źródła ciepła i kwestionuje stwierdzenia, że mieszkańcy pozostają bez ogrzewania. ZGM wskazuje również na kwestie techniczne związane z możliwością podłączenia kolejnych budynków do sieci. Fortum z kolei deklaruje gotowość do realizacji przyłączenia po spełnieniu wymaganych formalności.
Mieszkańcy patrzą jednak na sprawę z zupełnie innej perspektywy. Dla nich liczy się to, co dzieje się w mieszkaniu zimą. A tam nadal jest zimno.
I właśnie dlatego historia Krakowskiej nie jest narracją wyłącznie o starych kamienicach i ogrzewaniu. To opowieść o zapomnianych przez miasto ludziach, którzy od lat czekają na zmianę i coraz mniej wierzą w kolejne deklaracje.
W kwietniu 2025 r. po raz kolejny odbyła się akcja #JurabezPlastiku. Tym razem wolontariusze spotkali się w rejonie Mirowskiego Przełomu Warty, aby wspólnie posprzątać jeden z najcenniejszych przyrodniczo fragmentów Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Akcja miała charakter hybrydowy – większość uczestników pracowała na lądzie, ale ważną rolę odegrali również kajakarze.
Teren, który objęto sprzątaniem, znajduje się na granicy Częstochowy i Mstowa. Wyjątkowym czyni go fakt, że jest to część obszaru Natura 2000 oraz Parku Krajobrazowego Orlich Gniazd, a także specjalnego obszaru ochrony siedlisk „Przełom Warty koło Mstowa”.
67 osób i ponad 400 kg śmieci
Efekty akcji było widać bardzo szybko. Już w pierwszej godzinie 67 wolontariuszy usunęło z terenu dzikie wysypisko, zbierając łącznie 432,65 kg odpadów.
Śmieci zostały posegregowane. Wśród nich znalazło się 72,76 kg tworzyw sztucznych, 165,27 kg szkła oraz 194,62 kg odpadów zmieszanych.
To pokazuje, że problem zaśmiecania Jury nie ogranicza się wyłącznie do plastikowych butelek czy opakowań. Szkło, odpady wielkogabarytowe i inne przedmioty przez lata mogą zalegać w lesie lub nad rzeką, stając się realnym zagrożeniem dla środowiska.
Fot. Hubert Pietrzak
– Obszar sprzątania był absolutnie wyjątkowy. Leżał na granicy gmin Częstochowa i Mstów, obszaru Natura 2000, objętego ochroną w formie Parku Krajobrazowego Orlich Gniazd oraz Specjalnego Obszaru Ochrony Siedlisk „Przełom Warty koło Mstowa” – tłumaczy Hubert Pietrzak z portalu Czasnajure.pl. – Mimo tych walorów, strefa parkingu, przy której zaczynaliśmy, jest od lat regularnie zaśmiecana.
Dr hab. inż. Jurand Bień z Politechniki Częstochowskiej, który także zaangażował się w akcję sprzątania, podkreśla: Wszystko zawdzięczamy naszej planecie: powietrze, którym oddychamy, wodę, którą pijemy, czy glebę, która daje nam jeść. To jest natura i nasz dom, a o dom trzeba dbać.
Pięć kilometrów Warty
Po uporządkowaniu dzikiego wysypiska uczestnicy kontynuowali sprzątanie. Tym razem akcja objęła około 5 kilometrów Warty w kierunku Jaskrowa.
Wolontariusze pracowali zarówno na lądzie, jak i z kajaków. Dzięki temu można było dotrzeć również do miejsc trudno dostępnych z brzegu. Łącznie zebrano 123 worki śmieci. Wśród odpadów znalazły się również: osiem opon, koła, plastikowe meble, wiadra, samochodowe zderzaki, metalowe elementy budowlane, beczka oraz inne odpady gabarytowe.
#JurabezPlastiku od początku łączy ochronę środowiska z aktywnością i integracją. W 2025 r. było podobnie. Po kilku godzinach pracy na uczestników czekała strefa relaksu i poczęstunek. Kajaki pozwalały natomiast połączyć sprzątanie z aktywnym spędzaniem czasu na rzece.
To właśnie takie połączenie sprawia, że akcja nie jest wyłącznie obowiązkiem, ale również okazją do spotkania ludzi, poznania Jury i wspólnego działania na rzecz miejsca, które należy do wszystkich.
Fot. Hubert Pietrzak
Jura potrzebuje takich ludzi
Akcja #JurabezPlastiku 2025 pokazała, że nawet w wyjątkowo cennym przyrodniczo miejscu wciąż można znaleźć ogromne ilości odpadów.
Jednocześnie pokazała coś równie ważnego – są ludzie, którzy chcą ten problem rozwiązywać.
123 worki śmieci, ponad 430 kg odpadów zebranych już na początku akcji i kolejne odpady gabarytowe to wymierny efekt pracy wolontariuszy.
Przed wami prawdziwy Wampir ze Śląskiej! #CzestoSMOGOWA2024. Zgadnijcie, jaki to budynek nim jest i ile jeszcze takich wampirów mamy?
W naszym projekcie pt.: #CzestoSMOGOWA2024, zrealizowaliśmy szereg działań o pozytywnym przekazie społecznym z użyciem sprzętu do termowizji, tj.: kamery, drony z funkcją wysokiej rozdzielczości, wykonaliśmy monitorowania oraz inspekcje strat energetycznych w budynkach.
Wynika to z potrzeby społecznej, ponieważ – jak się okazuje, społeczeństwo często nie ma wiedzy, jak prawidłowo i skutecznie dokonać termomodernizacji budynku.
Rzeczywiście konieczne było zobrazowanie władzom miasta Częstochowy olbrzymich strat energetycznych w budynku przez nie zajmowanych. Przekłada się to niestety na kolosalne rachunki za ogrzewanie, co sami możecie ocenić…
Urząd Miasta Częstochowy na zakup energii cieplnej do budynku przy ul. Śląskiej 11/13 Poniósł koszty w wysokości (brutto):
Po dwóch latach Częstochowski Alarm Smogowy ponownie zaprosił „Mobilne Płuca” Polskiego Alarmu Smogowego, by sprawdzić czy sytuacja uległa poprawie.
Dwumetrowy model ludzkich płuc będzie przez dwa tygodnie „oddychał” częstochowskim powietrzem na Starym Rynku, dzięki działaniom Częstochowskiego Alarmu Smogowego oraz przy wsparciu architektów z SARP o. Częstochowa, Kłobuckiego Alarmu Smogowego i innych organizacji proekologicznych w regionie.
Akcja rozpoczęła się w Dniu Czystego Powietrza i jest to już piątą edycję kampanii „Zobacz czym oddychasz. Zmień to”.
3 mln kopciuchów
W tym sezonie grzewczym instalacje mobilnych płuc odwiedzą ponad 60 lokalizacji w ośmiu województwach. W kampanii pokazującej lokalnym społecznościom, jakim powietrzem oddychamy, weźmie udział aż siedem instalacji. W tym roku na Polski Alarm Smogowy, apeluje do koalicjantów, tworzących nowy rząd o przyspieszenie walki ze smogiem.
W kraju wciąż dymi około 3 mln „kopciuchów”, a Polska dalej znajduje się w czołówce najbardziej zanieczyszczonych państw w Unii Europejskiej. Przy okazji startu kampanii, PAS apeluje do koalicjantów tworzących nowy rząd o przyspieszenie walki ze smogiem.
Zdaniem PAS kluczowe jest odblokowanie 3 mld euro z KPO na walkę ze smogiem. Ma na myśli wsparcie wymiany starych kotłów na węgiel i drewno oraz termomodernizacji domów, przywrócenie i zaostrzenie norm jakości węgla, które zawieszono w lipcu 2023 r. To też wspieranie samorządów w skutecznym wdrażaniu uchwał antysmogowych, ponieważ stanowią one podstawowy instrument walki o czyste powietrze w regionach.
Drugi raz sprawdziły, jak bardzo truje nas smog
W Częstochowie ustawiliśmy mobilne płuca już po raz drugi, poprzednio były na Placu Rady Europy. W tym roku miejsce ich „oddychania” jest wyjątkowe ponieważ znajdują się obok wspaniałego drzewa rosnącego na naszym Starym Rynku a stanowiącego przez większość roku naturalne płuca tego miejsca.
Kolejna sprawa to fatalna jakość powietrza na Starym Mieście w Częstochowie, mam nadzieje, że nasza akcja przyczyni się do wzrostu świadomości wsród okolicznych mieszkańców o szkodliwości oddychania zanieczyszczonym powietrzem. Warto dodać, że Postawienie „Mobilnych Płuc” w Częstochowie, zbiegło się w czasie z realizacją naszych projektów pt.: „#CzestoSMOGOWA 2024” i Audyt, Świadectwo dla „Wampira Energetycznego”- mówi lider CzAS Hubert Pietrzak.
Tegoroczna kampania: „Zobacz czym oddychasz. Zmień to”, jest realizowana we współpracy z Fundacją Better Future, Grupą Luxmed oraz Allegro Foundation.
Mieszkańcy będą mogli zaobserwować naocznie zanieczyszczenia powietrza przez 14 dni.
Nie zawsze łatwo zauważyć, gdzie budynek traci najwięcej ciepła. Z pomocą przychodzi technologia. Częstochowski Alarm Smogowy wraz z Kłobuckim Alarmem Smogowym wykorzystuje drona wyposażonego w kamerę termowizyjną, aby z powietrza sprawdzać stan budynków i wykrywać miejsca, przez które ucieka energia.
Kamera termowizyjna pozwala zobaczyć to, czego nie widać gołym okiem. Dzięki zdjęciom z różnych stron budynku można zlokalizować nieszczelności i słabe punkty jego konstrukcji – między innymi problemy z izolacją czy dachami.
Co ważne, inspekcja nie ogranicza się wyłącznie do obrazu termowizyjnego. Dron wykonuje również zdjęcia w świetle widzialnym. Zestawienie obu obrazów może pomóc ustalić przyczynę strat ciepła. W jednym z analizowanych budynków termowizja wskazała miejsce ucieczki energii, a dodatkowe zdjęcie pozwoliło zauważyć uszkodzone dachówki.
Po co sprawdzać, którędy ucieka ciepło?
Bo każda nieszczelność oznacza energię, za którą ktoś musi zapłacić.
Wykrycie problemu może być pierwszym krokiem do termomodernizacji, poprawy izolacji czy naprawy uszkodzonych elementów budynku. W efekcie można ograniczyć zużycie energii, obniżyć rachunki za ogrzewanie i jednocześnie zmniejszyć emisję zanieczyszczeń.
Termowizja nie ociepla budynku, ale pokazuje, gdzie warto zacząć. To właśnie na tym polega znaczenie takich pomiarów, bo zamiast zgadywać, którędy ucieka ciepło, można zobaczyć problem z góry i zaplanować konkretne działania.
Tak więc termowizja może nie tylko wykryć miejsca, przez które ucieka ciepło, ale również pokazać, czy wykonana termomodernizacja i instalacje OZE działają tak, jak powinny. Przykładem jest przedwojenny dom w jednej z południowych dzielnic Częstochowy, którego właściciele zdecydowali się na pompę ciepła i fotowoltaikę.
Dom o powierzchni około 60 m² został wcześniej ocieplony styropianem. Dopiero po poprawie izolacji właściciele zdecydowali się na pompę ciepła. Wraz z instalacją fotowoltaiczną inwestycja pozwoliła znacząco ograniczyć koszty energii. Całkowite rachunki za prąd, ogrzewanie i przygotowanie ciepłej wody spadły z około 200 zł do około 50 zł miesięcznie, a roczny koszt energii wynosił około 600 zł.
Termowizja znalazła miejsca do poprawy
Badanie kamerą termowizyjną pokazało jednak, że nawet dobrze ocieplony budynek może mieć miejsca, przez które ucieka energia.
Straty były widoczne między innymi przy oknach, drzwiach oraz elementach instalacji pompy ciepła. Audytor wskazał również na przewód, na którym widoczny był wyraźny spadek temperatury. Dodatkowa izolacja może w takim przypadku ograniczyć straty stosunkowo niewielkim kosztem.
Termowizja sprawdziła także instalację fotowoltaiczną. Nie wykazała punktów przegrzewania paneli, które mogłyby świadczyć o mikropęknięciach lub problemach z instalacją.
To pokazuje, że termomodernizacja, OZE i kontrola termowizyjna mogą działać razem. Najpierw ograniczamy straty energii, później wybieramy odpowiednie źródło ogrzewania, a na końcu sprawdzamy, czy cały system działa prawidłowo.
Historia tego domu pokazuje również, że inwestycja w efektywność energetyczną może oznaczać nie tylko mniejszy wpływ na środowisko, ale również realne oszczędności w domowym budżecie.
W końcu czerwca bieżącego roku prezydent Częstochowy Krzysztof Matyjaszczyk (SLD) ogłosił medialnie tak zwany plan zagospodarowania Doliny Warty. Wtedy też wskazał, że zakres ma obejmować odcinek wzdłuż rzeki od ulicy Drogowców po Mirów. Zakomunikowano również mieszkańcom miasta, że projektantem tej inwestycji wybranym przez magistrat został Wojciech Januszczyk – stanowi on zarząd spółki z o.o. „Krajobrazy”.
Podawano również fałszywą informację jakoby ten „wybraniec” prezydenta Matyjaszczyka był konsultantem Narodowego Instytutu Architektury i Urbanistyki, a to jest nieprawda, co ujawniono po formalnym wystąpieniu częstochowskich architektów o sprostowanie tej informacji.
Tymczasem tak grzmiał prezydent w lokalnych mediach: „Całość inwestycji ma stanowić część „zielonej polityki” i „(…) musi nadążać za zmieniającymi się potrzebami.”
I tutaj oczywiste pytanie ciśnie się na usta: czyimi potrzebami?
Prezydent Matyjaszczyk twierdził w czerwcowym wywiadzie dla jednej z gazet, że „poznał potrzeby i oczekiwania mieszkańców.” Natomiast czytelnicy w sondażu przeprowadzonym na łamach wspomnianej gazety w 85% oddanych głosów wybrali opcję: „Zostawić dolinę rzeki w spokoju, za to dbać o bulwary w centrum.” Zatem wyraźnie widać, że musiał powstać ten artykuł, aby wyjaśnić „(nie)jasne meandry…”, czyli okoliczności inwestycji i pokazać sekwencję następujących po sobie wydarzeń, związanych z tak zwanym planem zagospodarowania Doliny Warty w Częstochowie. Stanowi on też źródło informacji o sprawie, często pozyskanych poza obiegiem publicznym dokumentów i przemilczanych przez lokalne media faktów. Z pewnością natomiast przybliży wszystkich do odpowiedzi na pytanie: Kogo tak naprawdę potrzebami i interesami kieruje się prezydent Matyjaszczyk?
Pisząc o planie budowy nad Wartą należy wspomnieć o radnym częstochowskim Łukaszu Kocie z lewicowej partii prezydenta Matyjaszczyka. Przypadła mu w tej sprawie rola „pilotującego inwestycję”. Ten zaufany „człowiek prezydenta” to również radny i jest znany częstochowianom z wielu pomysłów budzących sprzeciw społeczny, między innymi w 2017 roku forsował powstanie parku rowerowego z parkingiem dla samochodów w odległości zaledwie 100 metrów od unikalnego kulturowo i przyrodniczo obszaru „Grodzisko Gąszczyk” nad Wartą. Na szczęście, radny został wtedy powstrzymany, ale to inna, również z wątkiem rowerowym w tle, bardzo ciekawa historia…
Pomysł inwestycji w Dolinie Warty został sformalizowany 13 maja 2022 roku wraz z zawarciem przez Miasto Częstochowa umowy ze spółką z o.o. „Krajobrazy” z Lublina, reprezentowaną przez wspomnianego Wojciecha Januszczyka. Strony uzgodniły wynagrodzenie w wysokości 121.770 złotych brutto za: konsultacje z zamawiającym i konsultacje społeczne, odpowiednie analizy, ogólne przeprowadzenie inwentaryzacji drzew, wykonanie koncepcji (wybranego i zatwierdzonego przez zamawiającego wariantu), szacunkowa wycena kosztów realizacji inwestycji w etapach, film od 2 minut do 10, przygotowanie dwóch artykułów promocyjnych minimum strona A4 do wskazanych przez zamawiającego tytułów prasowych, wykonanie identyfikacji wizualnej (m.in. logo, księga znaku, nazwa), materiały promujące zagospodarowanie Doliny Warty.
Termin zakończenia „prac” określono na 29 listopada 2022 roku. Zaznaczyć trzeba, że kwota za wspomniane promocje, konsultacje z zamawiającym, loga itd. zostaje zwiększona aneksem nr 1 z 4 lipca 2022 roku do kwoty 146.370 złotych brutto z budżetu miasta Częstochowy…
Aneks nr 1 określa również obszar opracowania inwestycji (którego nie było w pierwotnej umowie), dzieląc go na części: * od ul. Srebrnej do okolicy Skały Balika, * od mostu na ul. Mirowskiej do mostu przy ul. Srebrnej.
Warto zwrócić uwagę, że przedmiotem powyższej umowy opisanym i wyeksponowanym tłustym drukiem na pierwszej stronie dokumentu z 13 maja 2022 roku, jest opracowanie koncepcji zagospodarowania parku – Doliny Warty. Park to z definicji zieleń urządzona, zaplanowana i konserwowana (czyli nie dzika przyroda), co w pewien sposób pokazuje intencje władz miasta.
Kolejna ciekawa kwestia to zmiany treści umowy aneksem nr 1: opracowanie koncepcji zagospodarowania obszaru Doliny Warty. Czy to znaczy, że władze miasta coś jednak zrozumiały, czy to tylko zasłona dymna? Biorąc pod uwagę sam sposób, w jaki wybrany został projektant do tego zadania inwestycyjnego, można mieć uzasadnione wątpliwości… Pominięto organizację konkursu architektonicznego, który byłby tutaj najodpowiedniejszym i zgodnym z prawem zamówień publicznych rozwiązaniem. Wymaga to szerszego omówienia, o czym następnym razem.
Zatem widać już jak na dłoni, że organizowane w wakacje spotkanie pt. „Porozmawiajmy o Dolinie Warty” z 16 lipca, ogłoszone 14 lipca (2 dni przed terminem spotkania!) na mało znanej stronie CUK, miało w założeniu charakter fasadowy i bez znaczenia dla decydentów w magistracie, co do zakresu planowanej inwestycji w Dolinie Warty. Organizatorzy „zadbali” również o miejsce spotkania na granicy gminy, „zapraszając” w mało dostępną dla większości mieszkańców Częstochowy lokalizację – 8 kilometrów od centrum miasta na ulicę Rozdolną 5. Ze względu na słabe skomunikowanie z miastem tego obszaru, celowo doprowadzono do niewielkiej frekwencji zainteresowanych tematem.
Można by rzec: „Konsultacje o dostępności Warty” bez dostępności dla mieszkańców
Sześć osób uczestniczyło w pseudo spotkaniu dotyczącym przebudowy terenów wokół rzeki Warty, inwestycji wycenionej na kilkadziesiąt milionów złotych! Jednak nie wszystko poszło zgodnie z planem pomysłodawców. Wpłynęły protesty co do terminu i sposobu przeprowadzania „spotkania” od organizacji pozarządowych do CUK. Na spotkaniu, w szóstce uczestników znalazło się kilku przedstawicieli tychże organizacji. Całość została nagrana w formie wideo przez przedstawiciela Częstochowskiego Alarmu Smogowego, który również uczestniczył w spotkaniu. Wielokrotnie, „pilotujący inwestycję” radny Kot otrzymywał wyrazy sprzeciwu, co do planowanego zakresu inwestycji. Z minuty na minutę atmosfera stawała się tak gorąca, że projektant Wojciech Januszczyk ze spółki „Krajobrazy” tracił zimną krew i naskakiwał słownie na uczestników za artykułowany sprzeciw przeciwko „betonowi nad rzeką” – co zresztą sam pokazywał na slajdach własnej prezentacji.
Po propozycjach projektanta z Lublina dotyczących utwardzenia ścieżek wzdłuż Warty, w domyśle nawierzchnie żwirowe, ale i asfalt na parkingach, radny Łukasz Kot odniósł się do nich z aplauzem, argumentując potrzebę bitumicznych traktów dla wygody Pań w obuwiu typu „szpilka”. Przedstawione były również propozycje wykonania w kilku miejscach niedaleko rzeki parkingów i szaletów w celu tak zwanego zwiększenia dostępności. Cały przedstawiony zamysł jawił się jako szeroko zakrojona inwestycja w rejonie rzeki Warty, w której zakres wchodzić będzie infrastruktura podziemna (na przykład instalacje typu neony lub inne oświetlające teren przy parkingach, których wkopanie wymaga użycia ciężkiego sprzętu budowlanego, w tym koparki, co oznacza wjazd na tereny cenne przyrodniczo). Każda czynność związana z planowaną inwestycją, przykładowo postawienie altany, wiąże się z nadmierną ingerencją człowieka – od wykonania fundamentów po zadaszenie budowli, od wykopów po beton lub jego zamiennik… Zresztą sama kwota kilkudziesięciu milionów złotych mówi o tym, że nie chodzi o wykonanie kilku drewnianych kładek. Wszyscy z uczestników strony społecznej wypowiedzieli się negatywnie w sprawie planowanej inwestycji i jej zakresu, obejmującego cenny przyrodniczo obszar, ochrony pośredniej.
Kolejne spotkanie z projektantami odbyło się 10 sierpnia 2022 roku. Jedną z uczestniczek obu opisywanych wydarzeń była architekt Joanna Chrapońska ze Stowarzyszenia Architektów RP (SARP) oddział Częstochowa, która tak ocenia te niejasne plany zabudowy Doliny Warty: „Jestem jedną z bardzo niewielu osób, które były na spotkaniu 16 lipca oraz 10 sierpnia. Oprócz naszej organizacji był reprezentant Częstochowskiego Alarmu Smogowego. Co do zakresu inwestycji, nic się nie zmieniło od pierwszego spotkania. Informacja o zmianie zakresu, która jest podobno wyjściem naprzeciw potrzebom mieszkańców, to jednocześnie jedna z pierwszych informacji w przekazie medialnym ze strony władz miejskich. Niestety jest nieprawdziwa, co można łatwo zweryfikować.
Co do własności działek – w prasie znaleźć można wypowiedź Łukasza Kota odnośnie tego, skąd wzięły się akurat takie granice terenu inwestycji: „po rozeznaniu możliwości dofinansowania z przyszłych eurofunduszy oraz analizie własności gruntów uznaliśmy, że z tym obszarem mamy największe szanse na dotacje”.
czyli:
A. nie było zastanowienia / refleksji czy ta inwestycja jest potrzebna mieszkańcom i mieszkankom, ważne jest tylko to, czy można będzie uzyskać na coś dofinansowanie;
B. własności na terenie inwestycji przedstawiają się co najmniej skomplikowanie, co nie ułatwi inwestycji (screen z fragmentem mapy z portalu http://e.czestochowa.pl/geoportaltoolkit/map.php?profile=4. Górny screen na zdjęciu). Grubą różową linią oznaczony jest teren inwestycji. Tereny oznaczone kolorem zielonym to tereny gminy, szaro-beżowe to tereny prywatne (należące do osób fizycznych i prawnych), tereny oznaczone kolorem czerwonym należą do skarbu państwa – w naszym przypadku mówimy o terenie koryta rzeki.
Wniosek: większa część terenów w granicach inwestycji to tereny prywatne
Kolejna sprawa: Wody Polskie – zarządzają wodami, również rzekami, także naszą rzeką Wartą. W dużym uproszczeniu – bez zgody Wód Polskich nie można nic zrobić między wałami rzeki. A co się wydarzyło? Podjęta została decyzja o przystąpieniu do tak dużej inwestycji w Dolinie Warty, podpisana została umowa z projektantem a nikt, podkreślam NIKT, ani Łukasz Kot „pilotujący inwestycję”, ani projektant nie zwrócił się do Wód Polskich. To tak jakby mój sąsiad zatrudnił architekta, żeby mu zaprojektował dom na mojej działce – można, ale po co? Wygeneruje to koszty, ale bez mojej zgody nic na działce nie powstanie.
Część terenu inwestycji – ta najbliżej Starego Miasta, obejmuje w zasadzie tylko teren zarządzany przez Wody Polskie.
Czy na kolejnym spotkaniu usłyszymy, że Wody Polskie nie zgadzają się na żadną ingerencję w tym obszarze, więc teren inwestycji musi być zmniejszony? Czy Wody Polskie pomijane są celowo? Może nie chodzi o inwestycję nad samą rzeką, ale tuż obok, za wałami, na pięknych i cennych przyrodniczo dzikich łąkach? Jaka to ma być inwestycja i na czyich gruntach, skoro większość działek w granicach zakresu inwestycji jest prywatna?
Kto ma interes w tej inwestycji, skoro nie mieszkańcy?
Na ostatnim spotkaniu 2 grudnia 2022 projektant pokazał koncepcję zagospodarowania rzeki Warty. Można teoretycznie przyjąć, że to co pokazał, będzie rozwijane z chęcią realizacji, czyli powinno być sprawdzone pod kątem możliwości formalnych. Ale czy tak jest? Dopiero na grudniowym spotkaniu pojawiła się informacja o tym, że projektant BĘDZIE rozmawiał z Wodami Polskimi, bo zapisał się w kolejce. Czyli to co obiecuje koncepcja to nic pewnego. Pewne jest tylko to, że koncepcja powstała również na gruntach prywatnych, bez konsultacji z Wodami Polskimi i na obszarze cennym przyrodniczo, którego nie należy ruszać.
I tu należy przypomnieć stanowisko organizacji proekologicznych, w tym SARP Częstochowa i Częstochowskiego Alarmu Smogowego: ŻADNYCH INGERENCJI w cenne przyrodniczo tereny Przełomu Warty!
Prawdziwe intencje prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka i radnego Łukasza Kota (jednocześnie pracownika Centrum Usług Komunalnych) poznamy już wkrótce, bowiem data zakończenia umowy upłynęła z końcem listopada – z nieoficjalnych informacji wiemy, że już została aneksowana do 15 grudnia. Nadal też nie przeprowadzono konsultacji społecznych w sprawie koncepcji planowanej inwestycji w Dolinie Warty, brak mandatu społecznego do wykonania tej „dewastacji”, odradzającej się przyrody. Spotkania wybiórczo ogłaszane 2 dni przed terminem, pominięcie konkursu architektonicznego, to z pewnością brutalna próba załatwienia interesów. Za to widać kolejne (nie)jasne meandry z pogranicza biznesu – pumptrack rowerowy obok sklepu znajomego pana radnego. A to dopiero początek…
***
Pierwotnie tekst ukazał się na łamach 7dni.com.pl
Artykuł został nagrodzony II miejscem w konkursie dziennikarskim im. Joanny Bar dnia 10 lutego 2023 r.
Mobilne płuca, czyli instalacja imitująca działanie płuc człowieka, przyjechały do Częstochowy od 30 Listopada i będą tu do 13 grudnia. Pokażą, czym oddychają częstochowianie.
Już 7 dni płuca „oddychają” częstochowskim smogiem! Oto jest tego efekt:
Fot. CzAS
Kampania ma na celu nie tylko pokazanie zanieczyszczenia powietrza, ale również nakłania do działania, czyli ocieplenia domów i wymiany starych nieefektywnych kotłów i pieców.
W sytuacji kryzysu energetycznego i niedoborów paliw rezygnacja z “kopciucha” i instalacja nowoczesnego, wydajnego źródła ciepła jest inwestycją, która nie tylko zmniejszy rachunki za ogrzewanie, ale również poprawi jakość powietrza.
PAS
Przy obecnych cenach ogrzewanie domu węglem spalanym w “kopciuchu” jest najdroższą metodą utrzymania komfortu cieplnego. Bardzo ważnym działaniem jest również ocieplenie domu.
Aż 70% polskich domów nie ma wystarczającego ocieplenia ścian i stropów, co sprawia, że ogrzewanie takich domów oznacza znaczne straty finansowe. Ciepło ucieka zwiększając koszty ogrzewania domu – w ocieplonym domu koszty obniżają się przeciętnie o około połowę.
hUBERT PIETRZAK
Cookie Consent
Używamy plików cookie, aby ulepszyć Twoje wrażenia z korzystania z naszej witryny. Korzystając z naszej witryny, wyrażasz zgodę na używanie plików cookie.
We use cookies to improve your experience on our site. By using our site, you consent to cookies.
Preferencje dotyczące plików cookie/Cookie Preferences
Zarządzaj swoimi preferencjami dotyczącymi plików cookie poniżej:/ Manage your cookie preferences below:
Essential cookies enable basic functions and are necessary for the proper function of the website.
Name
Description
Duration
Cookie Preferences
This cookie is used to store the user's cookie consent preferences.
30 days
These cookies are needed for adding comments on this website.
Name
Description
Duration
comment_author
Used to track the user across multiple sessions.
Session
comment_author_email
Used to track the user across multiple sessions.
Session
comment_author_url
Used to track the user across multiple sessions.
Session
Statistics cookies collect information anonymously. This information helps us understand how visitors use our website.
Google Analytics is a powerful tool that tracks and analyzes website traffic for informed marketing decisions.
Contains information related to marketing campaigns of the user. These are shared with Google AdWords / Google Ads when the Google Ads and Google Analytics accounts are linked together.
90 days
__utma
ID used to identify users and sessions
2 years after last activity
__utmt
Used to monitor number of Google Analytics server requests
10 minutes
__utmb
Used to distinguish new sessions and visits. This cookie is set when the GA.js javascript library is loaded and there is no existing __utmb cookie. The cookie is updated every time data is sent to the Google Analytics server.
30 minutes after last activity
__utmc
Used only with old Urchin versions of Google Analytics and not with GA.js. Was used to distinguish between new sessions and visits at the end of a session.
End of session (browser)
__utmz
Contains information about the traffic source or campaign that directed user to the website. The cookie is set when the GA.js javascript is loaded and updated when data is sent to the Google Anaytics server
6 months after last activity
__utmv
Contains custom information set by the web developer via the _setCustomVar method in Google Analytics. This cookie is updated every time new data is sent to the Google Analytics server.
2 years after last activity
__utmx
Used to determine whether a user is included in an A / B or Multivariate test.
18 months
_ga
ID used to identify users
2 years
_gali
Used by Google Analytics to determine which links on a page are being clicked
30 seconds
_ga_
ID used to identify users
2 years
_gid
ID used to identify users for 24 hours after last activity
24 hours
_gat
Used to monitor number of Google Analytics server requests when using Google Tag Manager
1 minute
Marketing cookies are used to follow visitors to websites. The intention is to show ads that are relevant and engaging to the individual user.
A video-sharing platform for users to upload, view, and share videos across various genres and topics.
Registers a unique ID on mobile devices to enable tracking based on geographical GPS location.
1 day
VISITOR_INFO1_LIVE
Tries to estimate the users' bandwidth on pages with integrated YouTube videos. Also used for marketing
179 days
PREF
This cookie stores your preferences and other information, in particular preferred language, how many search results you wish to be shown on your page, and whether or not you wish to have Google’s SafeSearch filter turned on.
10 years from set/ update
YSC
Registers a unique ID to keep statistics of what videos from YouTube the user has seen.
Session
DEVICE_INFO
Used to detect if the visitor has accepted the marketing category in the cookie banner. This cookie is necessary for GDPR-compliance of the website.
179 days
LOGIN_INFO
This cookie is used to play YouTube videos embedded on the website.