Jura Krakowsko-Częstochowska od lat przyciąga miłośników przyrody, turystyki i aktywnego wypoczynku. Malownicze skały, lasy, rzeki i historyczne warownie tworzą jeden z najbardziej charakterystycznych krajobrazów południowej oraz centralnej Polski. Jednak za pięknymi widokami coraz częściej kryje się problem, którego nie sposób nie zauważyć – śmieci i istne góry odpadów, czyli dzikie wysypiska.
Odpowiedzią na to wyzwanie stała się akcja #JurabezPlastiku, której celem jest nie tylko posprzątanie terenów Jury, ale przede wszystkim pokazanie, że troska o środowisko może stać się wspólnym działaniem lokalnej społeczności.
Setki kilogramów odpadów
Lasy, okolice skał, rzek i miejsc atrakcyjnych turystycznie są szczególnie narażone na pozostawianie odpadów. Śmieci trafiają do środowiska zarówno w wyniku nieodpowiedzialnych zachowań pojedynczych osób, jak i powstawania dzikich wysypisk, które są smutnym efektem “prac” zbiorowych.
Problem jest tym poważniejszy, że odpady pozostawione w lesie czy nad rzeką nie znikają same. Z czasem stają się częścią krajobrazu, mogą przedostawać się do gleby i wody, a niektóre z nich pozostają w środowisku przez dziesiątki lub setki lat. To stwarza realne zagrożenie dla środowiska, w tym zwierząt, które mogą pomylić je z pokarmem, lub – jak w przypadku szkła – zwyczajnie się pokaleczyć.

– Żyjemy w dobie globalizacji, ale też niespotykanego wcześniej konsumpcjonizmu, co doprowadziło nas do miejsca, w którym wytwarzamy niezliczone ilości odpadów. Stąd narodził się pomysł, żeby w końcu zacząć realnie sprzątać Jurę Krakowsko-Częstochowską. W 2019 r. usunęliśmy z niej około 5 ton śmieci. Miało to miejsce w czasie różnego rodzaju akcji sprzątania. Sprzątanie na kajakach jest zdecydowanie najprzyjemniejszą formą realizacji tego zadania – mówi Hubert Pietrzak z z portalu społeczno-przyrodniczego Czas na Jurę.
Organizatorzy #JurabezPlastiku postawili więc na rozwiązanie praktyczne: zamiast jedynie mówić o problemie, zaczęli go fizycznie usuwać.
Jednym z przykładów skuteczności akcji było sprzątanie Mirowskiego Przełomu Warty. W pierwszej godzinie wydarzenia 67 wolontariuszy usunęło z terenu aż 432,65 kg odpadów.
Zebrane śmieci zostały posegregowane. Wśród nich znalazło się:
- 72,76 kg tworzyw sztucznych,
- 165,27 kg szkła,
- 194,62 kg odpadów zmieszanych.
To jednak był dopiero początek. Uczestnicy kontynuowali sprzątanie zarówno z lądu, jak i z kajaków, przemierzając około 5-kilometrowy odcinek Warty w kierunku Jaskrowa.
Efekt? 123 worki odpadów, a także przedmioty, których trudno byłoby się spodziewać w rzece czy lesie: opony, koła, plastikowe meble, wiadra, samochodowe zderzaki, metalowe elementy budowlane, beczka i inne odpady wielkogabarytowe.

Sprzątanie pomaga i łączy
Jednym z ciekawszych elementów projektu było połączenie ochrony środowiska z aktywnym wypoczynkiem.
Sprzątanie rzeki odbywało się między innymi z wykorzystaniem kajaków. Dzięki temu uczestnicy mogli jednocześnie spędzać czas na świeżym powietrzu, poznawać przyrodę Jury i realnie wpływać na stan środowiska.
To ważna zmiana sposobu myślenia o ekologii. Ochrona przyrody nie musi oznaczać wyłącznie kampanii informacyjnych czy apeli. Może być również wspólnym działaniem, sportem, przygodą i okazją do integracji mieszkańców.
W kolejnych edycjach projektu zainteresowanie takimi akcjami rosło.
Nie tylko sprzątanie, ale i zmiana świadomości
Najważniejszym celem #JurabezPlastiku nie jest jednak samo zebranie jak największej liczby worków odpadów.
Organizatorzy chcą budować społeczne zaangażowanie mieszkańców Jury i edukować w zakresie odpowiedzialnego gospodarowania odpadami oraz gospodarki o obiegu zamkniętym.
Dlatego projekt zakłada również działania edukacyjne, warsztaty, gry terenowe oraz tworzenie materiałów informacyjnych. Chodzi o to, aby osoba, która raz przyjdzie posprzątać las czy rzekę, zaczęła inaczej patrzeć na własne codzienne decyzje dotyczące odpadów.
– Bo jeśli ktoś własnymi rękami wyciągnie z rzeki oponę, plastikowe wiadro czy samochodowy zderzak, trudniej później przejść obojętnie obok problemu zaśmiecania środowiska – tłumaczą organizatorzy.
Jednym z pomysłów rozwijanych w ramach projektu jest połączenie sprzątania z pozytywnym działaniem na rzecz przyrody.
Uczestnicy mogą otrzymywać sadzonki drzew lub nasiona łąk kwietnych, które mogą zostać wysiane w wyznaczonych miejscach. Idea jest prosta: za worek usuniętych odpadów można zrobić coś dobrego dla środowiska.
W ten sposób sprzątanie nie kończy się w momencie, kiedy ostatni worek trafia do odpowiedniego miejsca. Pozostaje po nim również coś pozytywnego, jak nowe drzewo, kwiaty i zaangażowana społeczność.
Od pojedynczej akcji do ruchu społecznego
Projekt #JurabezPlastiku pokazuje, że lokalna inicjatywa może stać się czymś znacznie większym.
Ważnym elementem przedsięwzięcia jest tworzenie społeczności wolontariuszy oraz narzędzi pozwalających zgłaszać i lokalizować dzikie wysypiska. Organizatorzy rozwijają także internetową bazę informacji oraz system pozwalający monitorować efekty kolejnych akcji.
Dzięki temu mieszkańcy mogą nie tylko uczestniczyć w sprzątaniu, ale również wskazywać miejsca wymagające interwencji. To szczególnie istotne na terenach tak rozległych i zróżnicowanych jak Jura Krakowsko-Częstochowska.
Każdy może dołożyć swoją cegiełkę
Inicjatywa #JurabezPlastiku pokazuje przede wszystkim jedno: problem śmieci w środowisku jest duży, ale równie duży może być potencjał lokalnej społeczności.
Kilkadziesiąt osób może w ciągu kilku godzin usunąć setki kilogramów odpadów. Kolejne grupy mogą posprzątać następne fragmenty rzeki, lasu czy okolic jurajskich skał.
Jednocześnie każda taka akcja ma jeszcze jeden, trudniejszy do zmierzenia efekt – zmienia sposób, w jaki ludzie postrzegają swoje najbliższe otoczenie.
Bo czysta Jura nie zaczyna zaczyna się od konkretnego działania: od jednego worka zebranych śmieci, od jednej posprzątanej rzeki. A przede wszystkim od jednego człowieka, który zamiast przejść obojętnie, schyla się i podnosi odpad leżący w lesie.

Dodaj komentarz