Przez lata zbieraliśmy śmieci z Jury, organizowaliśmy sprzątania Warty i przekonywaliśmy mieszkańców, że o środowisko można zadbać własnymi rękami. W 2025 roku blisko 70 wolontariuszy usunęło ponad 430 kilogramów odpadów z Mirowskiego Przełomu Warty.
Rok później nasze działania zostały docenione prestiżowym wyróżnieniem, ale jako organizatorzy #JurabezPlastiku nie zamierzamy na tym poprzestać. W kwietniu br. odbyła się już 17. edycja akcji.
Nagroda za konkretne działanie
21 kwietnia 2026 roku w Operze Śląskiej w Bytomiu odbyła się gala wręczenia Zielonych Czeków 2026, jednej z najważniejszych nagród przyznawanych przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.
W kategorii EkoNGO wyróżniony został Częstochowski Alarm Smogowy, organizator akcji #JurabezPlastiku. Nagroda była podsumowaniem działań przeprowadzonych rok wcześniej na Mirowskim Przełomie Warty.
To szczególne wyróżnienie, ponieważ #JurabezPlastiku od początku jest inicjatywą oddolną.
Nie zaczęła się od wielkiego programu ani kosztownej kampanii. Zaczęła się od ludzi, którzy postanowili posprzątać miejsce, w którym żyją.
– Jest to nasza pierwsza nagroda typowo w dziedzinie ekologii. Czuję wielką dumę i spełnienie, bo nagroda została nam wręczona za akcję #JurabezPlastiku, którą organizujemy nieprzerwanie od 2019 r. – mówił Hubert Pietrzak z Częstochowskiego Alarmu Smogowego, twórca portalu Czasnajure.pl.
Ponad 400 kg tylko w godzinę
Wyróżnienie odnosiło się bezpośrednio do ubiegłorocznej akcji.
W 2025 roku prawie 70 wolontariuszy sprzątało Mirowski Przełom Warty – teren szczególnie cenny przyrodniczo, znajdujący się na obszarze Natura 2000 i Parku Krajobrazowego Orlich Gniazd.
Efekt był imponujący.
Już w pierwszej godzinie zebrano ponad 432 kilogramy odpadów.
Wśród nich znalazło się około 165 kg szkła, 73 kg tworzyw sztucznych i 194 kg odpadów zmieszanych. Później wolontariusze kontynuowali sprzątanie około 5-kilometrowego odcinka Warty w kierunku Jaskrowa. Zebrano tam kolejne 123 worki oraz opony, koła, plastikowe meble, wiadra, samochodowe zderzaki, beczkę i inne odpady gabarytowe.
To właśnie te konkretne rezultaty zostały docenione przez kapitułę Zielonych Czeków.
Nagroda nie oznacza końca
Dla organizatorów wyróżnienie było powodem do dumy, ale nie oznaczało zakończenia działań.
Wręcz przeciwnie. Już kilka dni później wolontariusze ponownie spotkali się nad Wartą. Tym razem w ramach 17. edycji #JurabezPlastiku 2026.
26 kwietnia uczestnicy ruszyli sprzątać bulwary nad Wartą w Częstochowie, w okolicach Galerii Jurajskiej. Organizatorzy po raz kolejny postawili na formułę hybrydową. Oznacza to, że większość prac odbywała się na lądzie, a dodatkowo część odpadów zbierano z wykorzystaniem kajaków.
Wiatr nie zatrzymał wolontariuszy
Tegoroczna akcja odbywała się przy silnym wietrze i w trudnym terenie.
Mimo to do sprzątania przystąpiło blisko 50 osób. Większość wolontariuszy pracowała na wałach, a do transportowania zebranych odpadów wykorzystywano między innymi taczki. Kajakarze zajmowali się natomiast rzeką i miejscami trudno dostępnymi z brzegu.
Warunki nie były łatwe, ale efekty ponownie okazały się imponujące.
Uczestnicy wypełnili ponad trzy kontenery, co odpowiada około 179 dużym workom śmieci.
Tym razem najwięcej było szkła. System kaucyjny go nie obejmuje
Tegoroczna zbiórka pokazała również, jaki rodzaj odpadów stanowi obecnie największy problem.
Zebrano:
551,54 kg szkła,
49,05 kg tworzyw sztucznych,
187,31 kg odpadów zmieszanych.
Łącznie daje to blisko 788 kg odpadów.
Wśród większych przedmiotów znalazły się między innymi szyld, akumulator, plastikowe meble i dywan.
Jednak najbardziej charakterystycznym znaleziskiem kolejnej edycji okazały się małe, wciąż bezzwrotne butelki po alkoholu, czyli tak zwane „małpki”.
Jak zwracają uwagę organizatorzy, tego rodzaju szkło regularnie pojawia się wśród odpadów wyławianych z Warty.
Co wrzucimy do rzeki, zawsze do nas wróci
Wyniki tegorocznej akcji pokazują coś więcej niż tylko ilość zebranych śmieci. Odpady pozostawione w środowisku nie znikają, a przez lata mogą zalegać na brzegach i dnie rzeki, aby później zostać przeniesione przez wodę w inne miejsca.
Dlatego sprzątanie Warty jest jednocześnie próbą przywrócenia rzece jej naturalnego charakteru i przypomnieniem, że za odpady odpowiadają ludzie, którzy je wytwarzają i pozostawiają w miejscach do tego nieprzeznaczonych.
Prawie 800 kilogramów zebranych odpadów to nie sukces sam w sobie. To raczej diagnoza problemu, z którym wciąż trzeba się mierzyć.
Nie tylko sprzątanie, ale też wspólnota
#JurabezPlastiku od lat łączy osoby prywatne, firmy, organizacje społeczne i instytucje.
W 2026 roku organizatorem ponownie był Częstochowski Alarm Smogowy, a partnerem strategicznym został Wydział Infrastruktury i Środowiska Politechniki Częstochowskiej. W działania zaangażowali się również SARP Częstochowa i Fundacja Rething Częstochowa, a wsparcia medialnego udzieliły Radio Jura, Tygodnik Regionalny „7dni” i G.Elanex.
Po zakończeniu sprzątania na uczestników czekały również nagrody – burgery od MNIAM MNIAM Częstochowa oraz spływ kajakowy od Tyrolki.pl. To element charakterystyczny dla całego projektu.
17. akcja i wciąż ten sam cel
Od 2019 r. #JurabezPlastiku przeszła długą drogę.
Były akcje na kolejnych odcinkach Warty, setki worków śmieci, odpady gabarytowe, kajaki i dziesiątki, a później setki zaangażowanych osób. Padały także kolejne rekordy.
Teraz pojawiło się prestiżowe wyróżnienie. Najważniejsze pozostaje bez zmian. Mieszkańcy nadal schodzą nad rzekę i zbierają to, co ktoś wcześniej pozostawił w środowisku.
Nagroda Zielony Czek jest więc nie tylko podsumowaniem pracy wykonanej w 2025 r., ale także sygnałem, że oddolne działania mają znaczenie.
– To prawdziwa praca u podstaw, ponad wszelkimi podziałami – podkreślał Hubert Pietrzak, wskazując, że działania Częstochowskiego Alarmu Smogowego łączą różne środowiska i pokolenia, niezależnie od poglądów.
I właśnie dlatego historia #JurabezPlastiku jeszcze się nie kończy.
W kwietniu 2025 r. po raz kolejny odbyła się akcja #JurabezPlastiku. Tym razem wolontariusze spotkali się w rejonie Mirowskiego Przełomu Warty, aby wspólnie posprzątać jeden z najcenniejszych przyrodniczo fragmentów Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Akcja miała charakter hybrydowy – większość uczestników pracowała na lądzie, ale ważną rolę odegrali również kajakarze.
Teren, który objęto sprzątaniem, znajduje się na granicy Częstochowy i Mstowa. Wyjątkowym czyni go fakt, że jest to część obszaru Natura 2000 oraz Parku Krajobrazowego Orlich Gniazd, a także specjalnego obszaru ochrony siedlisk „Przełom Warty koło Mstowa”.
67 osób i ponad 400 kg śmieci
Efekty akcji było widać bardzo szybko. Już w pierwszej godzinie 67 wolontariuszy usunęło z terenu dzikie wysypisko, zbierając łącznie 432,65 kg odpadów.
Śmieci zostały posegregowane. Wśród nich znalazło się 72,76 kg tworzyw sztucznych, 165,27 kg szkła oraz 194,62 kg odpadów zmieszanych.
To pokazuje, że problem zaśmiecania Jury nie ogranicza się wyłącznie do plastikowych butelek czy opakowań. Szkło, odpady wielkogabarytowe i inne przedmioty przez lata mogą zalegać w lesie lub nad rzeką, stając się realnym zagrożeniem dla środowiska.
Fot. Hubert Pietrzak
– Obszar sprzątania był absolutnie wyjątkowy. Leżał na granicy gmin Częstochowa i Mstów, obszaru Natura 2000, objętego ochroną w formie Parku Krajobrazowego Orlich Gniazd oraz Specjalnego Obszaru Ochrony Siedlisk „Przełom Warty koło Mstowa” – tłumaczy Hubert Pietrzak z portalu Czasnajure.pl. – Mimo tych walorów, strefa parkingu, przy której zaczynaliśmy, jest od lat regularnie zaśmiecana.
Dr hab. inż. Jurand Bień z Politechniki Częstochowskiej, który także zaangażował się w akcję sprzątania, podkreśla: Wszystko zawdzięczamy naszej planecie: powietrze, którym oddychamy, wodę, którą pijemy, czy glebę, która daje nam jeść. To jest natura i nasz dom, a o dom trzeba dbać.
Pięć kilometrów Warty
Po uporządkowaniu dzikiego wysypiska uczestnicy kontynuowali sprzątanie. Tym razem akcja objęła około 5 kilometrów Warty w kierunku Jaskrowa.
Wolontariusze pracowali zarówno na lądzie, jak i z kajaków. Dzięki temu można było dotrzeć również do miejsc trudno dostępnych z brzegu. Łącznie zebrano 123 worki śmieci. Wśród odpadów znalazły się również: osiem opon, koła, plastikowe meble, wiadra, samochodowe zderzaki, metalowe elementy budowlane, beczka oraz inne odpady gabarytowe.
#JurabezPlastiku od początku łączy ochronę środowiska z aktywnością i integracją. W 2025 r. było podobnie. Po kilku godzinach pracy na uczestników czekała strefa relaksu i poczęstunek. Kajaki pozwalały natomiast połączyć sprzątanie z aktywnym spędzaniem czasu na rzece.
To właśnie takie połączenie sprawia, że akcja nie jest wyłącznie obowiązkiem, ale również okazją do spotkania ludzi, poznania Jury i wspólnego działania na rzecz miejsca, które należy do wszystkich.
Fot. Hubert Pietrzak
Jura potrzebuje takich ludzi
Akcja #JurabezPlastiku 2025 pokazała, że nawet w wyjątkowo cennym przyrodniczo miejscu wciąż można znaleźć ogromne ilości odpadów.
Jednocześnie pokazała coś równie ważnego – są ludzie, którzy chcą ten problem rozwiązywać.
123 worki śmieci, ponad 430 kg odpadów zebranych już na początku akcji i kolejne odpady gabarytowe to wymierny efekt pracy wolontariuszy.
Pod koniec kwietnia Warta ponownie stała się miejscem wielkiej akcji sprzątania. W ramach #JurabezPlastiku 2024 na rzekę wypłynęło aż 121 osób. W kajakach pokonali 14 kilometrów Warty, wyławiając z wody 150 worków śmieci. Wśród znalezisk znalazły się między innymi meble, wiadra, opony, zabawki, a nawet… pingwin.
Była to kolejna edycja inicjatywy, która z roku na rok przyciąga coraz więcej uczestników i partnerów.
121 osób na rzece
Uczestnicy nie ruszyli na Wartę wyłącznie po to, by podziwiać jurajskie krajobrazy. Ich zadaniem było dokładne przeszukanie rzeki i jej brzegów oraz usunięcie zalegających tam odpadów.
W ciągu jednego dnia posprzątano 14 kilometrów rzeki, a z wody wyłowiono aż 150 worków śmieci.
Kajaki pozwoliły dotrzeć również do miejsc trudno dostępnych z brzegu. Dzięki temu uczestnicy mogli zbierać odpady, które przez długi czas pozostawały poza zasięgiem tradycyjnych akcji sprzątania.
– Po raz kolejny składam serdeczne podziękowania dla super ekipy z Jura Kajaki oraz wszystkich uczestników. Jesteście wspaniali! W imieniu organizatora, fundacji Częstochowski Alarm Smogowy, dziękujemy wszystkim współorganizatorom i sponsorom. To dzięki Wam z roku na rok jest coraz lepiej! Gmina Mstów – Profil Urzędu Gminy Mstów, Hegelmann Poland (najliczniejsza drużyna!), Air Products Poland, Ochotnicza Straż Pożarna we Mstowie, SARP Częstochowa, Fundacja Kajakowa Tołhaj-GDK – wylicza Hubert Pietrzak z portalu Czasnajure.pl
W rzece można znaleźć wszystko
Wśród odpadów znalazły się meble, wiadra, opony i zabawki. Były to zarówno niewielkie śmieci, jak i przedmioty, które zdecydowanie nie powinny znaleźć się w środowisku.
Najbardziej nietypowym znaleziskiem okazał się jednak pingwin – zabawka wyłowiona przez uczestników podczas sprzątania.
Takie odkrycia pokazują, że problem zaśmiecania rzek jest znacznie szerszy niż plastikowe butelki czy opakowania.
Rzeka nie jest wysypiskiem. Każdy pozostawiony w niej przedmiot może z czasem stać się zagrożeniem dla środowiska i zwierząt.
W akcję zaangażowali się nie tylko indywidualni wolontariusze. Wspólnie działali przedstawiciele firm, organizacji społecznych, samorządu i służb. Ważną rolę odegrała między innymi ekipa Jura Kajaki, a także pozostali współorganizatorzy i partnerzy wydarzenia.
To właśnie współpraca jest jednym z najważniejszych elementów #JurabezPlastiku. Każda kolejna edycja pokazuje, że coraz więcej osób chce wziąć odpowiedzialność za stan swojego najbliższego otoczenia.
Rekord, który cieszy
W 2023 roku uczestnicy posprzątali rekordowe wówczas 23 kilometry Warty i zebrali 147 worków odpadów. Rok później trasa była krótsza, ale padł kolejny rekord. To 121 osób w kajakach.
To pokazuje, że inicjatywa stale się rozwija.
Bo za każdą liczbą stoi człowiek, który poświęcił swój czas, założył rękawiczki i zamiast przejść obojętnie, zaczął sprzątać.
150 worków śmieci to nie tylko wynik jednej akcji. To rzeczywisty dowód na to, że wspólne działanie naprawdę może zmienić wygląd rzeki.
A jeśli przy okazji z Warty wyłowiony zostaje pingwin, pozostaje mieć nadzieję, że podczas kolejnych edycji takich nietypowych znalezisk będzie już coraz mniej.
Nie tylko gaszą pożary i ruszają na wezwania. Strażacy z OSP Mstów pokazują, że bezpieczeństwo to także troska o rzekę, przyrodę i turystów. Podczas akcji nad Wartą prowadzili poszukiwania zaginionych kajakarzy, ratowali ranną osobę, ale również walczyli z odpadami i zatorami utrudniającymi przepływ rzeki.
OSP Mstów działa interdyscyplinarnie i w wielu wymiarach. W latach 2022-23 strażacy ochotnicy przeprowadzili akcję sprzątania rzeki Warty wraz z udrożnieniem jej koryta. Celem było podtrzymanie atrakcyjności turystycznej Warty w ramach projektu Częstochowskiego Alarmu Smogowego #JurabezPlastiku prowadzonego wraz z podmiotem Jura Kajaki.
Strażacy podczas symulacji dostali wezwanie, że grupa kajakarzy płynąca z Mstowa do Kłobukowic, ucierpiała. Zaginione miały być dwie osoby. Trwały intensywne poszukiwania. Czynności poszukiwawcze doprowadziły do odnalezienia obu osób i opatrzenia rannej.
Akcję prowadzono także z powietrza oraz przy pomocy psów tropiących, kładów i łodzi.
Zrzut ekranu z filmu „OSP Mstów ćwiczenia 2023„
OSP Mstów nie unika również oczyszczania rzeki. Kolejne ćwiczenia dotyczyły porządkowania Warty.
– Ostra walka trwa. Sprzątamy rzekę i próbujemy usunąć wielkie drzewo – komentuje Hubert Pietrzak z portalu CzasnaJure.pl.
Zrzut ekranu z filmu „OSP Mstów ćwiczenia 2023„
– Warunki były naprawdę trudne, bo woda jest wysoka, a rzeka zarośnięta – mówi Marcin Kaleta, prezes OSP Mstów. Mimo to strażacy dokonali dzieła i oczyścili Wartę z odpadów.
Z roku na rok akcja #JurabezPlastiku zatacza coraz szersze kręgi. W 2023 r. uczestnicy posprzątali rekordowy, liczący aż 23 km odcinek Warty. W wydarzeniu wzięło udział blisko 100 osób, które wspólnie wyłowiły z rzeki 147 worków śmieci. Wśród znalezisk były nie tylko plastikowe odpady, ale również trzy lodówki, osiem opon, monitory, znaki drogowe, tratwa, a nawet list w butelce.
Kolejna edycja pokazała, że inicjatywa, która zaczynała się od lokalnego sprzątania Jury, stała się wydarzeniem angażującym mieszkańców, firmy, organizacje społeczne i służby.
23 km Warty
Wiosenne sprzątanie Warty w 2023 roku było największą z dotychczasowych akcji. Uczestnicy uporządkowali 23 km rzeki. To zdecydowanie więcej niż podczas poprzednich edycji, kiedy sprzątano poszczególne, krótsze odcinki Warty.
Tym razem akcja miała charakter etapowy. Uczestnicy startowali grupami ze Starego Miasta w Częstochowie, a następnie także w Jaskrowie na terenie gminy Mstów. Finał tradycyjnie odbył się w miejscu związanym z organizacją spływów kajakowych – Jura Kajaki.
Takie rozwiązanie pozwoliło objąć sprzątaniem znacznie większy fragment rzeki. Nie chodziło już tylko o jeden zakątek Warty.
Do akcji dołączyło blisko 100 osób. Wśród uczestników znaleźli się zarówno wolontariusze, jak i przedstawiciele firm, organizacji oraz lokalnych instytucji. W sprzątaniu uczestniczyli między innymi przedstawiciele Hegelmann Poland, Jura Kajaki, Częstochowskiego Alarmu Smogowego, SARP Częstochowa, Fundacji Kajakowej Tołhaj-GDK, Gminy Mstów oraz Ochotniczej Straży Pożarnej w Mstowie.
To właśnie różnorodność uczestników była jednym z najważniejszych elementów całego wydarzenia. Przy jednym zadaniu spotkali się ludzie, którzy na co dzień zajmują się zupełnie różnymi rzeczami. Łączyła ich chęć posprzątania rzeki, która jest częścią wspólnego, lokalnego krajobrazu.
Niemal 100 osób zebrało 147 worków śmieci
Efekt pracy był konkretny, bo z Warty wyłowiono 147 worków śmieci. To liczba, która sama w sobie pokazuje skalę problemu, ale jeszcze większe wrażenie robią przedmioty, które znalazły się w rzece.
Wśród odpadów były trzy lodówki, osiem opon, płyty styropianu, monitory, znaki oraz tratwa.
Znaleziono również duże ilości szkła.
– Rzeka nie jest wysypiskiem – przypomina Hubert Pietrzak z portalu Czasnajure.pl. – Lodówka, opona czy monitor nie trafiają do rzeki przypadkiem. To przedmioty, które ktoś musiał wcześniej posiadać, a następnie zdecydować, że zamiast oddać je do odpowiedniego punktu, pozostawi je w środowisku. Nie mogę zrozumieć takiej krótkowzroczności.
Woda może później przenosić odpady dalej, a nurt rzeki sprawia, że problem przestaje dotyczyć jednego miejsca. Śmieci mogą znaleźć się wiele kilometrów od miejsca, w którym zostały pierwotnie pozostawione. Każdy usunięty z rzeki odpad oznacza również mniejsze ryzyko, że popłynie dalej z nurtem.
Kajaki, worki i wspólna praca
Od początku istnienia projektu jednym z najbardziej charakterystycznych elementów #JurabezPlastiku były kajaki.
W 2023 roku również odegrały ważną rolę. Pozwalały dotrzeć do miejsc, które z brzegu były trudno dostępne, a jednocześnie sprawiały, że sprzątanie można było połączyć z aktywnością na świeżym powietrzu. To nietypowe połączenie stało się jednym ze znaków rozpoznawczych całej inicjatywy.Kajak przestaje być wyłącznie sprzętem rekreacyjnym.
Pierwsze edycje #JurabezPlastiku miały znacznie mniejszą skalę. Z czasem jednak do inicjatywy zaczęły dołączać kolejne osoby i organizacje. Rok 2023 pokazał, jak bardzo projekt się rozwinął.
Za każdą z tych liczb stoją ludzie, którzy musieli poświęcić swój czas, wykonać fizyczną pracę i wspólnie poradzić sobie z odpadami. Nie byłoby to możliwe bez współpracy wielu środowisk.
Firmy angażowały swoich pracowników, organizacje społeczne zapewniały wsparcie, służby pomagały w działaniach, a mieszkańcy dołączali jako wolontariusze.
Pomagają także ci, którzy na co dzień nie zajmują się ekologią
Jedną z największych wartości takich wydarzeń jest możliwość spotkania ludzi, których normalnie niewiele ze sobą łączy.
Przedsiębiorca może sprzątać rzekę razem z wolontariuszem. Strażak może pomagać kajakarzowi. Mieszkaniec Częstochowy może pracować ramię w ramię z kimś, kto przyjechał z innej części regionu. Wszyscy wykonują dokładnie tę samą pracę – zbierają odpady.
Dzięki temu ekologia przestaje być tematem zarezerwowanym dla organizacji ekologicznych czy specjalistów.
Staje się sprawą całej społeczności. Czysta Jura zaczyna się od ludzi. A im więcej tych świadomych i rezygnujących z biernej postawy wobec zaśmiecania, tym dalej może sięgać zmiana.
W końcu czerwca bieżącego roku prezydent Częstochowy Krzysztof Matyjaszczyk (SLD) ogłosił medialnie tak zwany plan zagospodarowania Doliny Warty. Wtedy też wskazał, że zakres ma obejmować odcinek wzdłuż rzeki od ulicy Drogowców po Mirów. Zakomunikowano również mieszkańcom miasta, że projektantem tej inwestycji wybranym przez magistrat został Wojciech Januszczyk – stanowi on zarząd spółki z o.o. „Krajobrazy”.
Podawano również fałszywą informację jakoby ten „wybraniec” prezydenta Matyjaszczyka był konsultantem Narodowego Instytutu Architektury i Urbanistyki, a to jest nieprawda, co ujawniono po formalnym wystąpieniu częstochowskich architektów o sprostowanie tej informacji.
Tymczasem tak grzmiał prezydent w lokalnych mediach: „Całość inwestycji ma stanowić część „zielonej polityki” i „(…) musi nadążać za zmieniającymi się potrzebami.”
I tutaj oczywiste pytanie ciśnie się na usta: czyimi potrzebami?
Prezydent Matyjaszczyk twierdził w czerwcowym wywiadzie dla jednej z gazet, że „poznał potrzeby i oczekiwania mieszkańców.” Natomiast czytelnicy w sondażu przeprowadzonym na łamach wspomnianej gazety w 85% oddanych głosów wybrali opcję: „Zostawić dolinę rzeki w spokoju, za to dbać o bulwary w centrum.” Zatem wyraźnie widać, że musiał powstać ten artykuł, aby wyjaśnić „(nie)jasne meandry…”, czyli okoliczności inwestycji i pokazać sekwencję następujących po sobie wydarzeń, związanych z tak zwanym planem zagospodarowania Doliny Warty w Częstochowie. Stanowi on też źródło informacji o sprawie, często pozyskanych poza obiegiem publicznym dokumentów i przemilczanych przez lokalne media faktów. Z pewnością natomiast przybliży wszystkich do odpowiedzi na pytanie: Kogo tak naprawdę potrzebami i interesami kieruje się prezydent Matyjaszczyk?
Pisząc o planie budowy nad Wartą należy wspomnieć o radnym częstochowskim Łukaszu Kocie z lewicowej partii prezydenta Matyjaszczyka. Przypadła mu w tej sprawie rola „pilotującego inwestycję”. Ten zaufany „człowiek prezydenta” to również radny i jest znany częstochowianom z wielu pomysłów budzących sprzeciw społeczny, między innymi w 2017 roku forsował powstanie parku rowerowego z parkingiem dla samochodów w odległości zaledwie 100 metrów od unikalnego kulturowo i przyrodniczo obszaru „Grodzisko Gąszczyk” nad Wartą. Na szczęście, radny został wtedy powstrzymany, ale to inna, również z wątkiem rowerowym w tle, bardzo ciekawa historia…
Pomysł inwestycji w Dolinie Warty został sformalizowany 13 maja 2022 roku wraz z zawarciem przez Miasto Częstochowa umowy ze spółką z o.o. „Krajobrazy” z Lublina, reprezentowaną przez wspomnianego Wojciecha Januszczyka. Strony uzgodniły wynagrodzenie w wysokości 121.770 złotych brutto za: konsultacje z zamawiającym i konsultacje społeczne, odpowiednie analizy, ogólne przeprowadzenie inwentaryzacji drzew, wykonanie koncepcji (wybranego i zatwierdzonego przez zamawiającego wariantu), szacunkowa wycena kosztów realizacji inwestycji w etapach, film od 2 minut do 10, przygotowanie dwóch artykułów promocyjnych minimum strona A4 do wskazanych przez zamawiającego tytułów prasowych, wykonanie identyfikacji wizualnej (m.in. logo, księga znaku, nazwa), materiały promujące zagospodarowanie Doliny Warty.
Termin zakończenia „prac” określono na 29 listopada 2022 roku. Zaznaczyć trzeba, że kwota za wspomniane promocje, konsultacje z zamawiającym, loga itd. zostaje zwiększona aneksem nr 1 z 4 lipca 2022 roku do kwoty 146.370 złotych brutto z budżetu miasta Częstochowy…
Aneks nr 1 określa również obszar opracowania inwestycji (którego nie było w pierwotnej umowie), dzieląc go na części: * od ul. Srebrnej do okolicy Skały Balika, * od mostu na ul. Mirowskiej do mostu przy ul. Srebrnej.
Warto zwrócić uwagę, że przedmiotem powyższej umowy opisanym i wyeksponowanym tłustym drukiem na pierwszej stronie dokumentu z 13 maja 2022 roku, jest opracowanie koncepcji zagospodarowania parku – Doliny Warty. Park to z definicji zieleń urządzona, zaplanowana i konserwowana (czyli nie dzika przyroda), co w pewien sposób pokazuje intencje władz miasta.
Kolejna ciekawa kwestia to zmiany treści umowy aneksem nr 1: opracowanie koncepcji zagospodarowania obszaru Doliny Warty. Czy to znaczy, że władze miasta coś jednak zrozumiały, czy to tylko zasłona dymna? Biorąc pod uwagę sam sposób, w jaki wybrany został projektant do tego zadania inwestycyjnego, można mieć uzasadnione wątpliwości… Pominięto organizację konkursu architektonicznego, który byłby tutaj najodpowiedniejszym i zgodnym z prawem zamówień publicznych rozwiązaniem. Wymaga to szerszego omówienia, o czym następnym razem.
Zatem widać już jak na dłoni, że organizowane w wakacje spotkanie pt. „Porozmawiajmy o Dolinie Warty” z 16 lipca, ogłoszone 14 lipca (2 dni przed terminem spotkania!) na mało znanej stronie CUK, miało w założeniu charakter fasadowy i bez znaczenia dla decydentów w magistracie, co do zakresu planowanej inwestycji w Dolinie Warty. Organizatorzy „zadbali” również o miejsce spotkania na granicy gminy, „zapraszając” w mało dostępną dla większości mieszkańców Częstochowy lokalizację – 8 kilometrów od centrum miasta na ulicę Rozdolną 5. Ze względu na słabe skomunikowanie z miastem tego obszaru, celowo doprowadzono do niewielkiej frekwencji zainteresowanych tematem.
Można by rzec: „Konsultacje o dostępności Warty” bez dostępności dla mieszkańców
Sześć osób uczestniczyło w pseudo spotkaniu dotyczącym przebudowy terenów wokół rzeki Warty, inwestycji wycenionej na kilkadziesiąt milionów złotych! Jednak nie wszystko poszło zgodnie z planem pomysłodawców. Wpłynęły protesty co do terminu i sposobu przeprowadzania „spotkania” od organizacji pozarządowych do CUK. Na spotkaniu, w szóstce uczestników znalazło się kilku przedstawicieli tychże organizacji. Całość została nagrana w formie wideo przez przedstawiciela Częstochowskiego Alarmu Smogowego, który również uczestniczył w spotkaniu. Wielokrotnie, „pilotujący inwestycję” radny Kot otrzymywał wyrazy sprzeciwu, co do planowanego zakresu inwestycji. Z minuty na minutę atmosfera stawała się tak gorąca, że projektant Wojciech Januszczyk ze spółki „Krajobrazy” tracił zimną krew i naskakiwał słownie na uczestników za artykułowany sprzeciw przeciwko „betonowi nad rzeką” – co zresztą sam pokazywał na slajdach własnej prezentacji.
Po propozycjach projektanta z Lublina dotyczących utwardzenia ścieżek wzdłuż Warty, w domyśle nawierzchnie żwirowe, ale i asfalt na parkingach, radny Łukasz Kot odniósł się do nich z aplauzem, argumentując potrzebę bitumicznych traktów dla wygody Pań w obuwiu typu „szpilka”. Przedstawione były również propozycje wykonania w kilku miejscach niedaleko rzeki parkingów i szaletów w celu tak zwanego zwiększenia dostępności. Cały przedstawiony zamysł jawił się jako szeroko zakrojona inwestycja w rejonie rzeki Warty, w której zakres wchodzić będzie infrastruktura podziemna (na przykład instalacje typu neony lub inne oświetlające teren przy parkingach, których wkopanie wymaga użycia ciężkiego sprzętu budowlanego, w tym koparki, co oznacza wjazd na tereny cenne przyrodniczo). Każda czynność związana z planowaną inwestycją, przykładowo postawienie altany, wiąże się z nadmierną ingerencją człowieka – od wykonania fundamentów po zadaszenie budowli, od wykopów po beton lub jego zamiennik… Zresztą sama kwota kilkudziesięciu milionów złotych mówi o tym, że nie chodzi o wykonanie kilku drewnianych kładek. Wszyscy z uczestników strony społecznej wypowiedzieli się negatywnie w sprawie planowanej inwestycji i jej zakresu, obejmującego cenny przyrodniczo obszar, ochrony pośredniej.
Kolejne spotkanie z projektantami odbyło się 10 sierpnia 2022 roku. Jedną z uczestniczek obu opisywanych wydarzeń była architekt Joanna Chrapońska ze Stowarzyszenia Architektów RP (SARP) oddział Częstochowa, która tak ocenia te niejasne plany zabudowy Doliny Warty: „Jestem jedną z bardzo niewielu osób, które były na spotkaniu 16 lipca oraz 10 sierpnia. Oprócz naszej organizacji był reprezentant Częstochowskiego Alarmu Smogowego. Co do zakresu inwestycji, nic się nie zmieniło od pierwszego spotkania. Informacja o zmianie zakresu, która jest podobno wyjściem naprzeciw potrzebom mieszkańców, to jednocześnie jedna z pierwszych informacji w przekazie medialnym ze strony władz miejskich. Niestety jest nieprawdziwa, co można łatwo zweryfikować.
Co do własności działek – w prasie znaleźć można wypowiedź Łukasza Kota odnośnie tego, skąd wzięły się akurat takie granice terenu inwestycji: „po rozeznaniu możliwości dofinansowania z przyszłych eurofunduszy oraz analizie własności gruntów uznaliśmy, że z tym obszarem mamy największe szanse na dotacje”.
czyli:
A. nie było zastanowienia / refleksji czy ta inwestycja jest potrzebna mieszkańcom i mieszkankom, ważne jest tylko to, czy można będzie uzyskać na coś dofinansowanie;
B. własności na terenie inwestycji przedstawiają się co najmniej skomplikowanie, co nie ułatwi inwestycji (screen z fragmentem mapy z portalu http://e.czestochowa.pl/geoportaltoolkit/map.php?profile=4. Górny screen na zdjęciu). Grubą różową linią oznaczony jest teren inwestycji. Tereny oznaczone kolorem zielonym to tereny gminy, szaro-beżowe to tereny prywatne (należące do osób fizycznych i prawnych), tereny oznaczone kolorem czerwonym należą do skarbu państwa – w naszym przypadku mówimy o terenie koryta rzeki.
Wniosek: większa część terenów w granicach inwestycji to tereny prywatne
Kolejna sprawa: Wody Polskie – zarządzają wodami, również rzekami, także naszą rzeką Wartą. W dużym uproszczeniu – bez zgody Wód Polskich nie można nic zrobić między wałami rzeki. A co się wydarzyło? Podjęta została decyzja o przystąpieniu do tak dużej inwestycji w Dolinie Warty, podpisana została umowa z projektantem a nikt, podkreślam NIKT, ani Łukasz Kot „pilotujący inwestycję”, ani projektant nie zwrócił się do Wód Polskich. To tak jakby mój sąsiad zatrudnił architekta, żeby mu zaprojektował dom na mojej działce – można, ale po co? Wygeneruje to koszty, ale bez mojej zgody nic na działce nie powstanie.
Część terenu inwestycji – ta najbliżej Starego Miasta, obejmuje w zasadzie tylko teren zarządzany przez Wody Polskie.
Czy na kolejnym spotkaniu usłyszymy, że Wody Polskie nie zgadzają się na żadną ingerencję w tym obszarze, więc teren inwestycji musi być zmniejszony? Czy Wody Polskie pomijane są celowo? Może nie chodzi o inwestycję nad samą rzeką, ale tuż obok, za wałami, na pięknych i cennych przyrodniczo dzikich łąkach? Jaka to ma być inwestycja i na czyich gruntach, skoro większość działek w granicach zakresu inwestycji jest prywatna?
Kto ma interes w tej inwestycji, skoro nie mieszkańcy?
Na ostatnim spotkaniu 2 grudnia 2022 projektant pokazał koncepcję zagospodarowania rzeki Warty. Można teoretycznie przyjąć, że to co pokazał, będzie rozwijane z chęcią realizacji, czyli powinno być sprawdzone pod kątem możliwości formalnych. Ale czy tak jest? Dopiero na grudniowym spotkaniu pojawiła się informacja o tym, że projektant BĘDZIE rozmawiał z Wodami Polskimi, bo zapisał się w kolejce. Czyli to co obiecuje koncepcja to nic pewnego. Pewne jest tylko to, że koncepcja powstała również na gruntach prywatnych, bez konsultacji z Wodami Polskimi i na obszarze cennym przyrodniczo, którego nie należy ruszać.
I tu należy przypomnieć stanowisko organizacji proekologicznych, w tym SARP Częstochowa i Częstochowskiego Alarmu Smogowego: ŻADNYCH INGERENCJI w cenne przyrodniczo tereny Przełomu Warty!
Prawdziwe intencje prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka i radnego Łukasza Kota (jednocześnie pracownika Centrum Usług Komunalnych) poznamy już wkrótce, bowiem data zakończenia umowy upłynęła z końcem listopada – z nieoficjalnych informacji wiemy, że już została aneksowana do 15 grudnia. Nadal też nie przeprowadzono konsultacji społecznych w sprawie koncepcji planowanej inwestycji w Dolinie Warty, brak mandatu społecznego do wykonania tej „dewastacji”, odradzającej się przyrody. Spotkania wybiórczo ogłaszane 2 dni przed terminem, pominięcie konkursu architektonicznego, to z pewnością brutalna próba załatwienia interesów. Za to widać kolejne (nie)jasne meandry z pogranicza biznesu – pumptrack rowerowy obok sklepu znajomego pana radnego. A to dopiero początek…
***
Pierwotnie tekst ukazał się na łamach 7dni.com.pl
Artykuł został nagrodzony II miejscem w konkursie dziennikarskim im. Joanny Bar dnia 10 lutego 2023 r.
Mobilne płuca, czyli instalacja imitująca działanie płuc człowieka, przyjechały do Częstochowy od 30 Listopada i będą tu do 13 grudnia. Pokażą, czym oddychają częstochowianie.
Już 7 dni płuca „oddychają” częstochowskim smogiem! Oto jest tego efekt:
Fot. CzAS
Kampania ma na celu nie tylko pokazanie zanieczyszczenia powietrza, ale również nakłania do działania, czyli ocieplenia domów i wymiany starych nieefektywnych kotłów i pieców.
W sytuacji kryzysu energetycznego i niedoborów paliw rezygnacja z “kopciucha” i instalacja nowoczesnego, wydajnego źródła ciepła jest inwestycją, która nie tylko zmniejszy rachunki za ogrzewanie, ale również poprawi jakość powietrza.
PAS
Przy obecnych cenach ogrzewanie domu węglem spalanym w “kopciuchu” jest najdroższą metodą utrzymania komfortu cieplnego. Bardzo ważnym działaniem jest również ocieplenie domu.
Aż 70% polskich domów nie ma wystarczającego ocieplenia ścian i stropów, co sprawia, że ogrzewanie takich domów oznacza znaczne straty finansowe. Ciepło ucieka zwiększając koszty ogrzewania domu – w ocieplonym domu koszty obniżają się przeciętnie o około połowę.
Czy dom może być jednocześnie ekologiczny, nowoczesny, tani w utrzymaniu i mocno nawiązywać do lokalnej tradycji? Dom Ptaków pokazuje, że tak. Niewielki budynek na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej łączy rozwiązania sprzyjające środowisku z architekturą inspirowaną charakterystycznymi jurajskimi stodołami. Nie ma komina, korzysta z pompy ciepła i rekuperacji, a jego właściciele podkreślają, że koszty utrzymania są zaskakująco niskie.
To właśnie ten dom stał się bohaterem kilkunastominutowego filmu „Dom Ptaków”, przygotowanego przez Częstochowski Alarm Smogowy. Produkcja pokazuje nie tylko samą nieruchomość, lecz także sposób myślenia o budowaniu i życiu bliżej natury. W tym miejscu tradycyjne formy spotykają się z nowoczesnymi technologiami, a troska o środowisko staje się częścią codziennego funkcjonowania.
Ze smogowego zagłębia na Jurę
Historia domu zaczęła się od poszukiwania miejsca, w którym można odpocząć od miejskiego zgiełku i spędzać czas w otoczeniu przyrody.
Pani Magdalena Ptak wcześniej mieszkała w Myszkowie, który nie cieszy się dobrą sławą, ze względu na fatalną jakość powietrza. Jurę znała już wcześniej. Przyjeżdżała tutaj między innymi biegać. Początkowo wraz z mężem planowała kupić działkę i stworzyć na niej przede wszystkim letnią bazę – miejsce, do którego można byłoby uciec w cieplejszych miesiącach.
Plany szybko uległy zmianie. Właściciele podczas budowy przekonali się, że znaleźli miejsce, w którym chcieliby zostać na dłużej. Zamiast sezonowego domku miał więc powstać całoroczny dom.
Nieruchomość znajduje się na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, w malowniczej okolicy, niedaleko czerwonego szlaku. W pobliżu znajdują się również dwa zamki. Lokalizacja jest więc atrakcyjna nie tylko dla mieszkańców, ale także dla osób odwiedzających ten region.
– Ten dom jest wyjątkowy ze względu na kilka kwestii. Kluczowe, że nie ma on komina. Kolejna rzecz to przepiękna lokalizacja w pobliżu dwóch zamków na malowniczej Jurze Krakowsko-Częstochowskiej – mówi Hubert Pietrzak z portalu społeczno-przyrodniczego Czas na Jurę, twórca filmu „Dom Ptaków”.
Ekologiczne rozwiązania na 82 m2
Dom nie imponuje rozmiarem. I właśnie w tym tkwi jedna z jego zalet. Na parterze znajduje się nieco ponad 62 m² powierzchni użytkowej, a dodatkowe około 20 m² stanowi piętro. Łącznie daje to około 82 m².
Niewielka powierzchnia wymagała bardzo dokładnego zaplanowania przestrzeni. Na ograniczonej powierzchni trzeba było zmieścić rozwiązania odpowiadające potrzebom całorocznego domu, a jednocześnie zachować założenia ekologiczne.
– Założyliśmy, że pójdzie szybko, łatwo i przyjemnie. Przyjemnie było, ale już nie tak łatwo. Dom musiał w 100% odpowiadać potrzebom inwestora. Z założenia miał być domkiem letniskowym, a został domem całorocznym. Trud się opłacił, a dla nas to jest olbrzymia satysfakcja – mówi Marcin Cieśla, architekt, współprojektant domu.
Budynek wyposażono w pompę ciepła oraz system rekuperacji. Dzięki zastosowanym rozwiązaniom mieszkańcy mogą ograniczyć zużycie energii, a jednocześnie zapewnić sobie odpowiednią wentylację bez konieczności montowania tradycyjnego komina.
Koszty eksploatacji również są istotnym elementem tej historii. Wiosną i latem właściciele wydają na energię oraz pozostałe media około 200 zł miesięcznie. Zimą rachunki rosną do około 500 zł (wliczając w to pracę pompy ciepła, ogrzewanie i wszystkie media).
Rekuperacja wyposażona jest w filtry, które trzeba wymieniać mniej więcej co kwartał. Koszt kompletu to około 100 zł.
Dom powstał błyskawicznie
Nietypowy jest nie tylko wygląd budynku, ale również sposób jego wykonania. Elementy ścian domu pasywnego przygotowywano w fabryce. Dzięki temu zdecydowana część prac mogła zostać wykonana wcześniej, poza placem budowy.
Sam szkielet konstrukcji powstał zaledwie w ciągu jednego dnia. Montaż całego budynku trwał około tygodnia.
Takie rozwiązanie pozwoliło ograniczyć czas prac na działce i sprawnie złożyć przygotowane wcześniej elementy w gotową konstrukcję.
– Ściany powstawały w fabryce przez kilka miesięcy, natomiast sam proces składania go w całość trwał maksymalnie tydzień. Elementy szkieletu zostały złożone jak klocki LEGO w ciągu jednego dnia – mówi Magda Ptak, właścicielka domu. – Stan surowy zamknięty można postawić w okolicy 250-300 tys. zł.
Nowoczesna stodoła inspirowana Jurą
Choć zastosowane technologie są współczesne, forma budynku odwołuje się do lokalnej, jurajskiej architektury.
Inspiracją dla projektu były okoliczne stodoły. Charakterystyczne dla nich rozwiązania zostały przełożone na język nowoczesnej architektury. W budynku pojawiają się między innymi ściany nawiązujące do konstrukcji tradycyjnych stodół, w tym wykonane z kamienia jurajskiego.
Film jeszcze mocniej podkreśla to połączenie. W jednej ze scen obraz okien współczesnego domu zostaje zestawiony z fragmentem autentycznej, starej ściany szczytowej stodoły znajdującej się w pobliżu.
Właściciele mówią o swoim domu jako o „nowoczesnej stodole”. To określenie dobrze oddaje charakter budynku: z jednej strony jego bryła i materiały nawiązują do tradycji regionu, z drugiej – wyposażenie i sposób funkcjonowania domu odpowiadają współczesnym wymaganiom.
Bez komina, ale z myślą o przyszłości
Brak komina może wydawać się drobnym szczegółem, ale w przypadku tego projektu ma znaczenie symboliczne i praktyczne. Dla twórców filmu „Dom Ptaków” jest to jeden z najważniejszych elementów pokazujących, że nowoczesny dom może funkcjonować bez tradycyjnego źródła ogrzewania opartego na spalaniu paliw.
Co ciekawe, komin jest również jednym z elementów, które zwracają uwagę osób odwiedzających pobliski zamek. Nietypowa bryła budynku wyróżnia się w krajobrazie i przyciąga wzrok turystów.
Dom pokazuje przy tym, że ekologia nie musi oznaczać rezygnacji z estetyki. Można połączyć energooszczędne technologie, naturalne otoczenie i inspiracje lokalnym dziedzictwem z minimalistyczną, współczesną formą.
Ekologia, nowoczesna architektura i tradycja w jednym miejscu
Inwestycję zakończono tuż przed wybuchem pandemii. W tamtym czasie całość kosztowała około 250–300 tys. zł. Była to kwota porównywalna z ceną mieszkania w bloku.
Jednak idea stojąca za projektem pozostaje aktualna: niewielki, energooszczędny dom nie musi być rozwiązaniem zarezerwowanym wyłącznie dla najzamożniejszych inwestorów.
W „Domu Ptaków” równie ważna jak sama technologia jest lokalizacja. Bliskość lasów, szlaków i jurajskiego krajobrazu sprawia, że budynek staje się częścią większej opowieści o życiu bliżej natury.
Film „Dom Ptaków” pokazuje właśnie tę perspektywę. Ekologia nie jest tu wyłącznie zestawem technicznych parametrów. To także świadomy wybór miejsca, sposobu życia i odpowiedzialności za jakość środowiska, w którym będą żyły kolejne pokolenia.
– Zawsze się opłaca być ekologicznym – puentuje Magda Ptak.
Produkcję zrealizował Częstochowski Alarm Smogowy w ramach projektu „CzAS odetchnąć, czystym powietrzem!”. Projekt powstał przy wsparciu Krakowskiego Alarmu Smogowego, Polskiego Alarmu Smogowego oraz Clean Air Fund.
Wiosna ponownie przyniosła na Jurę nie tylko pierwsze ciepłe dni, ale także kolejną odsłonę akcji #JurabezPlastiku. W kwietniu 2022 roku mieszkańcy, wolontariusze i partnerzy projektu po raz kolejny ruszyli nad Wartę, aby zrobić coś, czego sama natura nie jest w stanie zrobić – posprzątać rzekę i jej brzegi. Tym razem uczestnicy pokonali 9-kilometrowy odcinek Warty, wyławiając z wody i zbierając z jej brzegów aż 110 worków śmieci.
To kolejna odsłona inicjatywy, która z roku na rok pokazuje, że troska o jurajską przyrodę może łączyć ludzi reprezentujących różne środowiska.
Dziewięć kilometrów Warty do posprzątania
Wiosenne sprzątanie Warty stało się już jednym ze stałych punktów projektu #JurabezPlastiku.
W kwietniu 2022 roku uczestnicy ponownie ruszyli na około 9-kilometrowy odcinek rzeki. Tym razem do wspólnego działania dołączyło ponad 70 osób.
Nie był to jednak zwykły spacer brzegiem rzeki. Uczestnicy musieli zmierzyć się z odpadami, które przez długi czas zalegały w wodzie oraz na brzegach. Część z nich można było zebrać bez większego problemu. Inne wymagały znacznie więcej wysiłku.
Efekt pracy był jednoznaczny – z Warty i jej najbliższego otoczenia usunięto 110 worków śmieci.
W rzece można znaleźć niemal wszystko
Liczba worków robi wrażenie, ale jeszcze bardziej zaskakuje to, co znajdowało się w środku.
Z wody wyławiano również odpady gabarytowe. Monitory telewizorów, balie, wiadra, meble ogrodowe i inne duże przedmioty znalazły się w miejscach, które powinny być przede wszystkim przestrzenią dla rzeki i otaczającej ją przyrody.
To właśnie takie znaleziska najlepiej pokazują skalę problemu.
– Jedna plastikowa butelka może wyglądać jak niewielki, pojedynczy problem. Jednak kiedy z rzeki wyławiane są meble, sprzęt elektroniczny czy duże pojemniki, trudno mówić już o przypadkowym zaśmieceniu. To zwykła bezmyślność – mówią organizatorzy akcji.
110 worków wspólnej pracy
Ponad 70 uczestników przez kilka godzin zbierało odpady, transportowało je i porządkowało teren. Każdy kolejny worek oznaczał kolejną porcję śmieci, których nie będzie już nad Wartą.
Akcja wymagała nie tylko chęci, ale również dobrej organizacji i współpracy.
– Wykonaliśmy kawał dobrej pracy. Dziękuję uczestnikom i partnerom za zaangażowanie i wspaniałą energię. Silna ekipa ruszyła nad Wartę i znów wyniki przerosły nasze oczekiwania – mówi Hubert Pietrzak z portalu Czasnajure.pl.
Te słowa dobrze oddają charakter całego wydarzenia, bo #JurabezPlastiku od początku nie było przedsięwzięciem jednej osoby czy jednej organizacji. Jego siłą byli przede wszystkim ludzie, którzy zdecydowali się poświęcić swój czas i wspólnie zrobić coś dla miejsca, w którym żyją.
Wśród uczestników kwietniowej akcji znalazła się również liczna reprezentacja Hegelmann Poland.
Firma stworzyła silną i zwartą ekipę, która aktywnie włączyła się w sprzątanie rzeki. Udział przedsiębiorstw i ich pracowników w tego typu inicjatywach ma szczególne znaczenie.
Firmy mogą bowiem nie tylko wspierać akcje organizacyjnie, ale również angażować większe grupy pracowników. Dzięki temu działania ekologiczne przestają być wyłącznie inicjatywą indywidualnych wolontariuszy. Stają się wspólnym przedsięwzięciem mieszkańców, organizacji społecznych i lokalnego biznesu.
Sprzątanie, które łączy
Wspólne porządkowanie Warty miało również inny wymiar. Uczestnicy spotykali się nie tylko po to, aby zebrać odpady. Przez kilka godzin pracowali razem, rozmawiali i dzielili się zadaniami.
Dla części osób była to kolejna edycja akcji, w której uczestniczyli od lat. Dla innych – pierwsze spotkanie z #JurabezPlastiku. Łączyło ich przekonanie, że stan najbliższego otoczenia zależy również od samych mieszkańców. I właśnie ta społeczna strona projektu z czasem stawała się coraz ważniejsza.
Niestety, nawet najlepiej zorganizowana akcja nie rozwiąże problemu śmieci raz na zawsze. Jej największą wartością może być jednak pokazanie uczestnikom, że mają realny wpływ na swoje otoczenie.
Nie tylko plastik
Nazwa #JurabezPlastiku może sugerować, że głównym przeciwnikiem projektu są plastikowe butelki i opakowania.
Tymczasem kolejne edycje pokazują, że problem jest znacznie szerszy.
Warta w 2022 roku była pełna różnego rodzaju odpadów – od drobnych śmieci po przedmioty wielkogabarytowe.
Monitory telewizorów czy meble ogrodowe nie trafiają do rzeki przypadkiem.
Ich obecność przypomina, że problem ochrony środowiska nie sprowadza się wyłącznie do ograniczania jednorazowego plastiku.
Równie ważna jest odpowiedzialność za odpady, które powstają w naszych domach, firmach i gospodarstwach.
Rzeka pamięta
Odpady pozostawione w środowisku nie znikają wraz z upływem czasu. Wręcz przeciwnie – mogą przez lata zalegać w wodzie lub na jej brzegach, niszczeć, rozpadać się na mniejsze elementy i stawać się zagrożeniem dla zwierząt oraz całego ekosystemu.
Dlatego każda usunięta rzecz ma znaczenie. 110 worków to nie tylko liczba podsumowująca akcję. To suma odpadów, które nie będą już częścią krajobrazu Warty.
A oprócz nich były także: balie, wiadra, meble, monitory i inne gabaryty, które zamiast trafić do odpowiedniego systemu zagospodarowania odpadów, znalazły się w rzece. Akcja z kwietnia 2022 roku pokazała, że #JurabezPlastiku nie była jednorazowym zrywem.
Z każdym kolejnym rokiem do sprzątania dołączały nowe osoby, grupy i partnerzy. Sama idea pozostawała jednak niezmienna: zobaczyć problem, nie przejść obok niego obojętnie i wspólnie zrobić coś konkretnego.
W 2022 roku było to 9 kilometrów Warty, ponad 70 uczestników i 110 worków śmieci.
To nie tylko liczby, a realne setki godzin pracy, wspólny wysiłek i przekonanie, że o czystość Jury można dbać nie tylko słowami.
– Jednym słowem, liczą się czyny – podsumowuje Pietrzak, dziękując organizatorom, takim jak: Gmina Mstów, Częstochowski Alarm Smogowy i Jura Kajaki oraz wszystkim, którzy wsparli akcję.
W 2020 r. kilkadziesiąt osób wsiadło do kajaków, aby sprzątać Mirowski Przełom Warty. Zebrano dziesiątki worków śmieci, a z rzeki wyciągano między innymi plastikowe meble, styropian, samochodowe zderzaki i zbiornik na paliwo. W 2021 roku akcja #JurabezPlastiku wróciła na Wartę. Tym razem sprzątanie rzeki stało się częścią większej idei. To pokazało, że o czystość Jury można dbać nie tylko podczas dużych wydarzeń, ale również lokalnie, po sąsiedzku.
Problem pozostał bowiem ten sam. Warta, jej brzegi, lasy i tereny zielone wciąż wymagały zaangażowania ludzi, którym nie był obojętny stan najbliższego otoczenia.
Powrót na Wartę
Pierwsze w 2021 roku sprzątanie Warty z wykorzystaniem kajaków zaplanowano na 28 maja. Uczestnicy wystartowali przy moście w Jaskrowie i mieli zakończyć trasę w Kłobukowicach.
Do pokonania było około 9 kilometrów rzeki.Nie był to jednak zwykły spływ kajakowy. Uczestnicy otrzymali worki na śmieci i rękawiczki, a ich zadaniem było zbieranie odpadów znajdujących się w wodzie oraz na brzegach.
Rok wcześniej podobna akcja pokazała, jak dużo odpadów może kryć malowniczy jurajski odcinek Warty. Tym razem organizatorzy ponownie chcieli dotrzeć do miejsc, do których trudno dostać się pieszo.
Kajaki okazały się więc nie tylko sposobem na aktywne spędzenie czasu, ale przede wszystkim praktycznym narzędziem do ochrony rzeki.
Najpierw trzeba było udrożnić rzekę. Zanim więc rozpoczęła się właściwa akcja #JurabezPlastiku, na Warcie konieczne było wykonanie dodatkowych prac.
Po zimie w rzece pojawiły się zatory, które utrudniały przepływ i poruszanie się kajakami. W kwietniu mieszkańcy i społecznicy musieli więc najpierw zająć się udrożnieniem rzeki. Przy okazji usunięto również część nagromadzonych odpadów.
Śmieci trafiały do rzeki przez cały rok, a część z nich była przemieszczana przez wodę. Po okresach wysokiego stanu rzeki odpady pozostawione wcześniej na brzegach mogły zostać porwane przez nurt i przeniesione w inne miejsca.
Dlatego sprzątanie było nie tyle jednorazowym wydarzeniem, co regularną próbą ograniczania problemu.
9 km sprzątania
Trasa zaplanowana na majową akcję prowadziła z Jaskrowa do Kłobukowic.
Uczestnicy mieli do dyspozycji kajaki, worki i rękawiczki. W czasie spływu zamiast jedynie podziwiać jurajski krajobraz, wypatrywali odpadów znajdujących się w wodzie oraz wzdłuż brzegów.
Sprzątanie rzeki miało więc dwie strony. Z jednej było aktywnym wypoczynkiem i okazją do spędzenia czasu na świeżym powietrzu. Z drugiej – ciężką, konkretną pracą, której efektem miała być czystsza Warta.
Organizatorzy zadbali również o to, aby uczestnicy nie kończyli dnia wyłącznie na zbieraniu śmieci.
Po dotarciu do Kłobukowic zaplanowano ognisko i poczęstunek. Przygotowano również ekologiczne upominki.
Był to charakterystyczny dla #JurabezPlastiku sposób działania: połączyć przyjemność, integrację i aktywność fizyczną z realną pomocą środowisku.
Fot. Hubert Pietrzak
Oddolnie i po sąsiedzku
Jednym z ciekawszych elementów akcji był system ekologicznych upominków.
Za zebrany worek śmieci uczestnicy mogli otrzymać nasiona łąk kwietnych albo przewodniki jurajskie.
Pomysł był prosty, ale miał również wymiar symboliczny.
Człowiek usuwał coś, co nie powinno znaleźć się w środowisku, a w zamian otrzymywał możliwość zrobienia kolejnej rzeczy korzystnej dla przyrody – wysiania łąki kwietnej.
W 2021 roku projekt miał jednak jeszcze jeden ważny wymiar.
Dzień po sprzątaniu Warty organizatorzy zaprosili mieszkańców do udziału w akcji „Jura bez Plastiku – po sąsiedzku”.
Tym razem nie trzeba było wsiadać do kajaka. Mieszkańcy sami wskazywali miejsca, które wymagały posprzątania. Jednym z nich była Kuźnica Marianowa, gdzie tereny zielone, atrakcyjne dla mieszkańców, były jednocześnie zanieczyszczone odpadami.
To właśnie na tym polegała idea „po sąsiedzku”. Nie chodziło o wielką, centralnie organizowaną akcję, na którą trzeba czekać przez cały rok. Jeżeli mieszkańcy zauważali problem w swojej okolicy, mogli się zorganizować i zacząć działać. Akcja w Kuźnicy Marianowej była współorganizowana z miejscową OSP. Oprócz samego sprzątania przygotowano również dodatkowe atrakcje, w tym kursy pierwszej pomocy.
Fot. Hubert Pietrzak
W ten sposób #JurabezPlastiku coraz bardziej przypominało nie pojedynczą akcję ekologiczną, ale model lokalnego działania.
O ile duże akcje potrafią przyciągnąć wiele osób, o tyle prawdziwa zmiana w najbliższym otoczeniu często zaczyna się od kilku sąsiadów, którzy postanawiają zrobić coś ze swoim kawałkiem lasu, łąki czy terenu zielonego.
– Zdecydowaliśmy się na taką akcję, właściwie na cykl dzielnicowych akcji sprzątania, ponieważ chcemy posprzątać i usunąć śmieci zalegające w tym pięknym miejscu. Dlatego wspólnie wyruszamy w teren by go oczyścić i zwiedzać oraz dobrze się bawić – mówi Hubert Pietrzak z portalu społeczno-przyrodniczego Czasnajure.pl.
Wśród organizatorów wymienia osoby i organizacje tj.: Magdalena Korbela, Anna Moszyńska, Krzysztof Abarowicz, Piotr Abarowicz, OSP w Częstochowie – Kuźnica Marianowa Częstochowski Alarm Smogowy, SARP Częstochowa, Fundacja Rething i Grupa Elanex.
Nie każdy musi być kajakarzem
Jednym z założeń 2021 r. było również pokazanie, że w działaniach na rzecz środowiska może uczestniczyć każdy.
Osoby, które dobrze czuły się w kajaku, mogły sprzątać Wartę podczas spływu, a ci, którzy woleli zostać na lądzie, mogli dołączyć do sprzątania terenów zielonych.
Nie było więc jednej właściwej formy zaangażowania. Można było płynąć rzeką, spacerować po lesie, zbierać odpady, pomagać przy organizacji wydarzenia albo po prostu wskazać miejsce wymagające interwencji.
Osoba, która podczas sprzątania wyciąga z rzeki plastikowe odpady, styropian czy inne pozostawione przedmioty, zaczyna dostrzegać skalę problemu zupełnie inaczej niż ktoś, kto widzi śmieci tylko z daleka.
Rok później – ta sama idea, większe zaangażowanie
Edycja #JurabezPlastiku z 2021 r. pokazała, że inicjatywa nie zakończyła się na pierwszych akcjach sprzątania.
Projekt powrócił na Wartę, ale jednocześnie coraz mocniej wychodził poza samą rzekę.
Sprzątanie kajakowe zostało uzupełnione o działania lokalne. Mieszkańcy mogli reagować na problemy występujące w ich najbliższej okolicy, a sama akcja zaczęła łączyć ochronę środowiska z integracją, aktywnym wypoczynkiem i edukacją.
To właśnie mogło być najważniejszym efektem kolejnej edycji.
#JurabezPlastiku przestawało być tylko akcją sprzątania. Stawało się sposobem myślenia o miejscu, w którym żyjemy.
Bo jeżeli mieszkańcy potrafią wspólnie posprzątać dziewięć kilometrów rzeki, a następnego dnia spotkać się, by uporządkować teren zielony w swojej dzielnicy, oznacza to, że odpowiedzialność za środowisko przestaje być wyłącznie zadaniem instytucji, a zaczyna być sprawą mieszkańców. Co jeszcze ważniejsze, dzieje się tuż obok nas – nad rzeką, w lesie, na osiedlu i na kawałku zieleni, który mijamy każdego dnia.
Jura Krakowsko-Częstochowska od lat przyciąga miłośników przyrody, turystyki i aktywnego wypoczynku. Malownicze skały, lasy, rzeki i historyczne warownie tworzą jeden z najbardziej charakterystycznych krajobrazów południowej oraz centralnej Polski. Jednak za pięknymi widokami coraz częściej kryje się problem, którego nie sposób nie zauważyć – śmieci i istne góry odpadów, czyli dzikie wysypiska.
Odpowiedzią na to wyzwanie stała się akcja #JurabezPlastiku, której celem jest nie tylko posprzątanie terenów Jury, ale przede wszystkim pokazanie, że troska o środowisko może stać się wspólnym działaniem lokalnej społeczności.
Setki kilogramów odpadów
Lasy, okolice skał, rzek i miejsc atrakcyjnych turystycznie są szczególnie narażone na pozostawianie odpadów. Śmieci trafiają do środowiska zarówno w wyniku nieodpowiedzialnych zachowań pojedynczych osób, jak i powstawania dzikich wysypisk, które są smutnym efektem “prac” zbiorowych.
Problem jest tym poważniejszy, że odpady pozostawione w lesie czy nad rzeką nie znikają same. Z czasem stają się częścią krajobrazu, mogą przedostawać się do gleby i wody, a niektóre z nich pozostają w środowisku przez dziesiątki lub setki lat. To stwarza realne zagrożenie dla środowiska, w tym zwierząt, które mogą pomylić je z pokarmem, lub – jak w przypadku szkła – zwyczajnie się pokaleczyć.
Fot. Hubert Pietrzak
– Żyjemy w dobie globalizacji, ale też niespotykanego wcześniej konsumpcjonizmu, co doprowadziło nas do miejsca, w którym wytwarzamy niezliczone ilości odpadów. Stąd narodził się pomysł, żeby w końcu zacząć realnie sprzątać Jurę Krakowsko-Częstochowską. W 2019 r. usunęliśmy z niej około 5 ton śmieci. Miało to miejsce w czasie różnego rodzaju akcji sprzątania. Sprzątanie na kajakach jest zdecydowanie najprzyjemniejszą formą realizacji tego zadania – mówi Hubert Pietrzak z z portalu społeczno-przyrodniczego Czas na Jurę.
Organizatorzy #JurabezPlastiku postawili więc na rozwiązanie praktyczne: zamiast jedynie mówić o problemie, zaczęli go fizycznie usuwać.
Jednym z przykładów skuteczności akcji było sprzątanie Mirowskiego Przełomu Warty. W pierwszej godzinie wydarzenia 67 wolontariuszy usunęło z terenu aż 432,65 kg odpadów.
Zebrane śmieci zostały posegregowane. Wśród nich znalazło się:
72,76 kg tworzyw sztucznych,
165,27 kg szkła,
194,62 kg odpadów zmieszanych.
To jednak był dopiero początek. Uczestnicy kontynuowali sprzątanie zarówno z lądu, jak i z kajaków, przemierzając około 5-kilometrowy odcinek Warty w kierunku Jaskrowa.
Efekt? 123 worki odpadów, a także przedmioty, których trudno byłoby się spodziewać w rzece czy lesie: opony, koła, plastikowe meble, wiadra, samochodowe zderzaki, metalowe elementy budowlane, beczka i inne odpady wielkogabarytowe.
Sprzątanie pomaga i łączy
Jednym z ciekawszych elementów projektu było połączenie ochrony środowiska z aktywnym wypoczynkiem.
Sprzątanie rzeki odbywało się między innymi z wykorzystaniem kajaków. Dzięki temu uczestnicy mogli jednocześnie spędzać czas na świeżym powietrzu, poznawać przyrodę Jury i realnie wpływać na stan środowiska.
To ważna zmiana sposobu myślenia o ekologii. Ochrona przyrody nie musi oznaczać wyłącznie kampanii informacyjnych czy apeli. Może być również wspólnym działaniem, sportem, przygodą i okazją do integracji mieszkańców.
W kolejnych edycjach projektu zainteresowanie takimi akcjami rosło.
Nie tylko sprzątanie, ale i zmiana świadomości
Najważniejszym celem #JurabezPlastiku nie jest jednak samo zebranie jak największej liczby worków odpadów.
Organizatorzy chcą budować społeczne zaangażowanie mieszkańców Jury i edukować w zakresie odpowiedzialnego gospodarowania odpadami oraz gospodarki o obiegu zamkniętym.
Dlatego projekt zakłada również działania edukacyjne, warsztaty, gry terenowe oraz tworzenie materiałów informacyjnych. Chodzi o to, aby osoba, która raz przyjdzie posprzątać las czy rzekę, zaczęła inaczej patrzeć na własne codzienne decyzje dotyczące odpadów.
– Bo jeśli ktoś własnymi rękami wyciągnie z rzeki oponę, plastikowe wiadro czy samochodowy zderzak, trudniej później przejść obojętnie obok problemu zaśmiecania środowiska – tłumaczą organizatorzy.
Jednym z pomysłów rozwijanych w ramach projektu jest połączenie sprzątania z pozytywnym działaniem na rzecz przyrody.
Uczestnicy mogą otrzymywać sadzonki drzew lub nasiona łąk kwietnych, które mogą zostać wysiane w wyznaczonych miejscach. Idea jest prosta: za worek usuniętych odpadów można zrobić coś dobrego dla środowiska.
W ten sposób sprzątanie nie kończy się w momencie, kiedy ostatni worek trafia do odpowiedniego miejsca. Pozostaje po nim również coś pozytywnego, jak nowe drzewo, kwiaty i zaangażowana społeczność.
Od pojedynczej akcji do ruchu społecznego
Projekt #JurabezPlastiku pokazuje, że lokalna inicjatywa może stać się czymś znacznie większym.
Ważnym elementem przedsięwzięcia jest tworzenie społeczności wolontariuszy oraz narzędzi pozwalających zgłaszać i lokalizować dzikie wysypiska. Organizatorzy rozwijają także internetową bazę informacji oraz system pozwalający monitorować efekty kolejnych akcji.
Dzięki temu mieszkańcy mogą nie tylko uczestniczyć w sprzątaniu, ale również wskazywać miejsca wymagające interwencji. To szczególnie istotne na terenach tak rozległych i zróżnicowanych jak Jura Krakowsko-Częstochowska.
Każdy może dołożyć swoją cegiełkę
Inicjatywa #JurabezPlastiku pokazuje przede wszystkim jedno: problem śmieci w środowisku jest duży, ale równie duży może być potencjał lokalnej społeczności.
Kilkadziesiąt osób może w ciągu kilku godzin usunąć setki kilogramów odpadów. Kolejne grupy mogą posprzątać następne fragmenty rzeki, lasu czy okolic jurajskich skał.
Jednocześnie każda taka akcja ma jeszcze jeden, trudniejszy do zmierzenia efekt – zmienia sposób, w jaki ludzie postrzegają swoje najbliższe otoczenie.
Bo czysta Jura nie zaczyna zaczyna się od konkretnego działania: od jednego worka zebranych śmieci, od jednej posprzątanej rzeki. A przede wszystkim od jednego człowieka, który zamiast przejść obojętnie, schyla się i podnosi odpad leżący w lesie.
REDAKCJA
Cookie Consent
Używamy plików cookie, aby ulepszyć Twoje wrażenia z korzystania z naszej witryny. Korzystając z naszej witryny, wyrażasz zgodę na używanie plików cookie.
We use cookies to improve your experience on our site. By using our site, you consent to cookies.
Preferencje dotyczące plików cookie/Cookie Preferences
Zarządzaj swoimi preferencjami dotyczącymi plików cookie poniżej:/ Manage your cookie preferences below:
Essential cookies enable basic functions and are necessary for the proper function of the website.
Name
Description
Duration
Cookie Preferences
This cookie is used to store the user's cookie consent preferences.
30 days
These cookies are needed for adding comments on this website.
Name
Description
Duration
comment_author
Used to track the user across multiple sessions.
Session
comment_author_email
Used to track the user across multiple sessions.
Session
comment_author_url
Used to track the user across multiple sessions.
Session
Statistics cookies collect information anonymously. This information helps us understand how visitors use our website.
Google Analytics is a powerful tool that tracks and analyzes website traffic for informed marketing decisions.
Contains information related to marketing campaigns of the user. These are shared with Google AdWords / Google Ads when the Google Ads and Google Analytics accounts are linked together.
90 days
__utma
ID used to identify users and sessions
2 years after last activity
__utmt
Used to monitor number of Google Analytics server requests
10 minutes
__utmb
Used to distinguish new sessions and visits. This cookie is set when the GA.js javascript library is loaded and there is no existing __utmb cookie. The cookie is updated every time data is sent to the Google Analytics server.
30 minutes after last activity
__utmc
Used only with old Urchin versions of Google Analytics and not with GA.js. Was used to distinguish between new sessions and visits at the end of a session.
End of session (browser)
__utmz
Contains information about the traffic source or campaign that directed user to the website. The cookie is set when the GA.js javascript is loaded and updated when data is sent to the Google Anaytics server
6 months after last activity
__utmv
Contains custom information set by the web developer via the _setCustomVar method in Google Analytics. This cookie is updated every time new data is sent to the Google Analytics server.
2 years after last activity
__utmx
Used to determine whether a user is included in an A / B or Multivariate test.
18 months
_ga
ID used to identify users
2 years
_gali
Used by Google Analytics to determine which links on a page are being clicked
30 seconds
_ga_
ID used to identify users
2 years
_gid
ID used to identify users for 24 hours after last activity
24 hours
_gat
Used to monitor number of Google Analytics server requests when using Google Tag Manager
1 minute
Marketing cookies are used to follow visitors to websites. The intention is to show ads that are relevant and engaging to the individual user.
A video-sharing platform for users to upload, view, and share videos across various genres and topics.
Registers a unique ID on mobile devices to enable tracking based on geographical GPS location.
1 day
VISITOR_INFO1_LIVE
Tries to estimate the users' bandwidth on pages with integrated YouTube videos. Also used for marketing
179 days
PREF
This cookie stores your preferences and other information, in particular preferred language, how many search results you wish to be shown on your page, and whether or not you wish to have Google’s SafeSearch filter turned on.
10 years from set/ update
YSC
Registers a unique ID to keep statistics of what videos from YouTube the user has seen.
Session
DEVICE_INFO
Used to detect if the visitor has accepted the marketing category in the cookie banner. This cookie is necessary for GDPR-compliance of the website.
179 days
LOGIN_INFO
This cookie is used to play YouTube videos embedded on the website.