Częstochowa tonie w betonie. Tak tracimy cień, wodę i chłód 

Wystarczy kilka dni wysokich temperatur, by miejskie przestrzenie zaczęły działać jak wielkie patelnie. Nagrzane chodniki, asfaltowe ulice i place oddają ciepło jeszcze długo po zachodzie słońca. Tam, gdzie brakuje drzew i roślinności, nie ma również naturalnego cienia ani możliwości zatrzymywania wody.

Dobrym przykładem jest Stary Rynek w Częstochowie. Podczas czerwcowych upałów na jego nawierzchni pojawiły się kolejne pęknięcia. Badania termowizyjne wykonane przez Częstochowski Alarm Smogowy pokazały różnice temperatur na powierzchni rynku. Zdaniem Huberta Pietrzaka z portalu Czasnajure.pl znaczenie mogły mieć zarówno niewystarczające szczeliny pomiędzy płytami, jak i różnice temperatur oraz wilgotności w pobliżu fontanny.

Problem jest jednak większy niż uszkodzona nawierzchnia jednego placu.

Zieleń pełni w mieście konkretne funkcje. Drzewa dają cień, pomagają obniżać temperaturę, zatrzymują wodę i poprawiają jakość przestrzeni, z której korzystają mieszkańcy.

Drzewa to życie. Fot. Częstochowski AS i Kłobucki AS

Dla przyrody znacznie większą wartość może mieć zróżnicowana roślinność, która pozwala rozwijać się owadom i innym organizmom.

Pojedyncze drzewa ustawione w donicach nie zastąpią istniejącego drzewostanu. Podobnie niewielki skwer nie zawsze zrekompensuje utratę większego, naturalnego terenu. Dlatego coraz większego znaczenia nabierają niewielkie parki kieszonkowe, zazielenianie ulic oraz pozostawianie fragmentów istniejącej roślinności.

Historia zabetonowanych miejskich przestrzeni nie zawsze jest historią złych intencji. Często jest efektem decyzji podejmowanych w czasach, gdy priorytety były zupełnie inne. Dobrym przykładem jest Stary Rynek w Częstochowie. 

Hubert Wąsek, architekt p.o. prezesa SARP Oddział Częstochowa, opowiada nam, jak doszło do zabetonowania Starego Rynku w Częstochowie i jak ważne są drzewa w otoczeniu człowieka.

Jak przypomina architekt zaangażowany w organizację konkursu na zagospodarowanie tego miejsca, projekt powstawał około 2015 roku. Wśród założeń konkursowych znalazły się między innymi przestrzeń dla rzeźb Jerzego Kędziory, miejsce na muzeum, część gastronomiczna oraz nawierzchnia umożliwiająca organizowanie wydarzeń.

– To był konkurs, w którym miasto miało określone wymagania. Były różne projekty i rzeczywiście pojawiały się propozycje, w których zieleni było więcej. Ostatecznie wygrała koncepcja, która najlepiej odpowiadała ówczesnym założeniom – wspomina architekt Hubert Wąsek.

Częstochowa tonie w betonie. Fot. Częstochowski AS i Kłobucki AS

Ważne jest jednak to, że nawet wtedy dwa duże rosnące tam drzewa były traktowane jako elementy, którego nie należy usuwać. Miały pozostać na miejscu.

Dziś na tę samą przestrzeń patrzymy już nieco inaczej. Klimat zmienił sposób patrzenia na miasto

– Zmienia się klimat, ale zmienia się też nasze myślenie. To, czego kiedyś nie przewidywaliśmy, dzisiaj próbujemy naprawiać. Przy kolejnych realizacjach pojawia się coraz więcej zieleni – mówi architekt.

Jego zdaniem nie oznacza to, że wcześniejsze projekty należy dziś całkowicie potępiać. Powstawały w określonym czasie, odpowiadały na konkretne potrzeby i były efektem konkursów, w których uczestniczyli również architekci i urbaniści.

Problem polega na tym, że warunki, w których funkcjonują dziś miasta, są inne niż dekadę czy kilka dekad temu. Coraz częstsze fale upałów sprawiają, że cień przestaje być wyłącznie kwestią komfortu. W centrum miasta może decydować o tym, czy dana przestrzeń nadaje się do bezpiecznego użytkowania podczas wysokich temperatur.

Architekt wspomina sytuację, której sam doświadczył podczas oprowadzania grupy młodych, zdrowych ludzi po Starym Mieście.

– Był bardzo upalny dzień, ponad 30 stopni. Kiedy przeszliśmy na Stary Rynek, młodzi ludzie niemal od razu pobiegli pod drzewa. Chcieli usiąść w cieniu, napić się wody. Większość osób szukała właśnie tych dwóch drzew. Przerwa pod drzewem trwała dość długo. Pamiętam to jak dziś.

To doświadczenie dobrze pokazuje, czego często nie widać na projektach czy wizualizacjach. Drzewo nie jest wyłącznie elementem dekoracyjnym. W upalnym mieście staje się zieloną infrastrukturą.

Daje cień, poprawia mikroklimat i wpływa na jakość powietrza. Jego znaczenie jest jeszcze większe dla osób starszych, dzieci czy osób z problemami zdrowotnymi, które znacznie gorzej znoszą wysokie temperatury.

Zmiana podejścia nie oznacza jednak konieczności całkowitego rezygnowania z utwardzonych placów.

Rynek musi pełnić swoje funkcje; być miejscem spotkań, wydarzeń czy miejskich imprez. Problem pojawia się wtedy, gdy projektując taką przestrzeń, nie uwzględniamy warunków, w których będzie ona funkcjonowała za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat.

Dlatego coraz częściej wracamy do pytania, jak połączyć funkcjonalność placu z obecnością zieleni, wodą i ochroną przed przegrzewaniem.

– Nie staliśmy się jeszcze pionierami, jeśli chodzi o wprowadzanie zieleni do takich przestrzeni, ale to podejście naprawdę się zmienia. Przy kolejnych realizacjach coraz częściej widzimy, że zieleń jest potrzebna i że wcześniejsze rozwiązania trzeba czasem korygować – podkreśla architekt.

Stary Rynek w Częstochowie jest więc przykładem szerszej zmiany. To, co kilkanaście lat temu wydawało się nowoczesną i funkcjonalną przestrzenią, dziś musi być oceniane również przez pryzmat odporności miasta na upały.

Problem można zauważyć również na nowych osiedlach.

Drzewa i naturalna roślinność bywają usuwane przed rozpoczęciem budowy, a po zakończeniu inwestycji pojawiają się niewielkie trawniki, młode sadzonki i wizualizacje pokazujące dużo zieleni.

Na papierze wszystko wygląda atrakcyjnie. W rzeczywistości mieszkańcy mogą otrzymać osiedle, w którym większość powierzchni zajmują parkingi, drogi, chodniki i tarasy.

To właśnie dlatego – zdaniem ekspertów – ocena inwestycji nie powinna ograniczać się do liczby posadzonych drzew. Trzeba patrzeć również na to, ile istniejącej zieleni zostało zachowane, jak zaprojektowano przestrzeń oraz czy rośliny mają odpowiednie warunki do rozwoju.

Całkowite usunięcie betonu z miasta nie jest ani możliwe, ani potrzebne.

Place, chodniki, drogi czy przestrzenie komunikacyjne są mieszkańcom potrzebne. Problem zaczyna się wtedy, gdy utwardzona nawierzchnia staje się rozwiązaniem stosowanym automatycznie. Również tam, gdzie można było pozostawić drzewa, wprowadzić roślinność albo stworzyć powierzchnię przepuszczalną dla wody.

Adaptacja miasta do zmian klimatu wymaga rozsądnych decyzji.

Nie zawsze trzeba budować wielki park. Czasem wystarczy niewielki skwer, szpaler drzew, odpowiednio zaprojektowana zieleń przy ulicy albo pozostawienie fragmentu naturalnej roślinności.

Takie rozwiązania mogą jednocześnie pomagać podczas upałów i ograniczać skutki gwałtownych opadów. Eksperci są zgodni w jednym: walka z betonozą nie zakończy się jedną uchwałą ani pojedynczą rewitalizacją.

Potrzebne są zmiany w planowaniu przestrzennym, lepsza ochrona terenów zielonych i korytarzy przewietrzania, a także większa świadomość osób odpowiedzialnych za miejskie inwestycje.


Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *